Wypadek pokrzyżował plany misji w Libanie
Anna Banaś to profesjonalna pielęgniarka oraz żołnierz zawodowy z 13-letnim stażem. Dziś stoi pod znakiem zapytania, czy kiedykolwiek założy jeszcze mundur. W swojej karierze pracowała m.in. na oddziale ratunkowym wojskowego szpitala, pomagała przy usuwaniu skutków powodzi, a także pełniła służbę na polsko-białoruskiej granicy w rejonach Czeremchy i Białowieży.
Niefortunny incydent wydarzył się na dwa dni przed planowanym wyjazdem na misję wojskową do Libanu, na który Anna bardzo czekała. Jedna chwila zaważyła na całym jej dotychczasowym życiu.
Kobieta poślizgnęła się podczas wysiadania z auta, co zakończyło się bolesnym uderzeniem w plecy. Początkowo dolegliwości nie wydawały się na tyle poważne, by przerwać pracę. Mimo to poinformowała przełożonych o zdarzeniu, mając w perspektywie zbliżający się wyjazd.
Niestety, po około pięciu godzinach od wypadku sytuacja zaczęła się drastycznie pogarszać. Będąc w domu, nagle przestała czuć nogi. Konieczna była natychmiastowa interwencja ratowników medycznych.
Lekarze szukali przyczyny problemów z chodzeniem
Na pierwszej izbie przyjęć specjalista zdiagnozował u Anny rwę kulszową. Był piątek, co spowodowało opóźnienie w wykonaniu rezonansu magnetycznego i pogłębionej diagnostyki. Pacjentkę przetransportowano następnie do szpitala wojskowego – tego samego, w którym jeszcze niedawno pracowała jako pielęgniarka.
Mimo oczekiwań na gruntowne zbadanie i znalezienie prawdziwej przyczyny nagłego paraliżu, Anna usłyszała kolejną, tym razem bardzo poważną diagnozę – stan zapalny rdzenia kręgowego.
Jak przekonuje kobieta, przez długie miesiące to właśnie na tej podstawie prowadzono terapię. Prawda miała wyjść na jaw dopiero niedawno. Specjalistka od schorzeń rdzenia kręgowego, z którą Anna skonsultowała swój przypadek, orzekła, że paraliż to efekt uszkodzeń mechanicznych, a nie niesprecyzowanego zapalenia. Dowodem na to miał być brak komórek zapalnych w zbadanej próbce płynu mózgowo-rdzeniowego. Jak zaznacza była żołnierz, ta zmiana rozpoznania dała jej zielone światło do szukania nowatorskich metod terapii.
Szanse na wyleczenie są ogromne. Problemem są pieniądze
W pierwszych dniach po zdarzeniu pacjentka była sparaliżowana od szyi w dół. Na szczęście dzięki ofiarności darczyńców zdołała sfinansować rehabilitację oraz cykl siedmiu zabiegów podania komórek macierzystych. Kuracja przyniosła efekty, jednak kobieta wciąż nie może chodzić i jest zdana na wózek inwalidzki.
Światełkiem w tunelu okazała się informacja z kliniki w Tajlandii, zajmującej się m.in. nowatorskimi terapiami rdzenia kręgowego. Zagraniczni lekarze, z którymi konsultowała się Anna, potwierdzili jej nową diagnozę i zakwalifikowali ją do operacji wszczepienia specjalnego stymulatora. Ten, w połączeniu z odpowiednimi ćwiczeniami, ma dać realne szanse na powrót do pełnej sprawności.
Przeszkodą w realizacji tego planu są jednak ogromne koszty. Kobieta nie jest w stanie samodzielnie zebrać wymaganej sumy na leczenie w Azji.
Anna jest wyczerpana walką o zdrowie i normalne życie
Utrata zdrowia to niejedyny cios, jaki spadł na Annę. Kobieta od dłuższego czasu toczy bój o oficjalne uznanie jej dramatycznego zdarzenia za wypadek przy pracy, co warunkuje ewentualną wypłatę odszkodowania.
Wraz z problemami finansowymi pojawił się też lęk o utratę pracy i ryzyko utraty dachu nad głową. Wraz z Anną w jej obecnym mieszkaniu mieszka też syn, Leon. Chłopiec zmaga się ze spektrum autyzmu i bardzo mocno przeżywa ciężką sytuację swojej matki.
Anna nie ukrywa, że te wszystkie trudności sprawiły, że znalazła się na skraju wytrzymałości emocjonalnej. Choć ma za sobą ciężkie załamanie, zadeklarowała, że nie zamierza się poddać. Motywacją dla niej jest właśnie perspektywa specjalistycznej terapii.
Po wielu latach niesienia pomocy innym w trudnych warunkach, to Anna musi dziś prosić o litość i finansowe wsparcie.
W wojsku popularne jest hasło „Nie zostawiamy naszych”. Ja na polu walki o swoje zdrowie zostałam sama — podkreśla Anna.
Była żołnierz wciąż nie jest pewna, czy powrót do wojska w jej przypadku jest jeszcze możliwy. Najważniejszym celem, który przed nią stoi, jest odzyskanie sprawności ruchowej i możliwości samodzielnego poruszania się na własnych nogach. Informacje o internetowej zbiórce na operację i rehabilitację dostępne są W TYM MIEJSCU.