Odnalezione ciała, zemsta i pijani bracia. Tak sto lat temu dziennikarze „Dziennika Bydgoskiego” opisywali bieżące wydarzenia

2026-01-23 10:10

Nie było RODO, a dziennikarze „nie gryźli się w język”. Tak sto lat temu informowano opinię publiczną o bieżących wydarzeniach w „Dzienniku Bydgoskim”. Przeglądamy kronikę policyjną opublikowaną w styczniu 1926 roku na łamach lokalnej gazety. Jakie szokujące wydarzenia miały wtedy miejsce w obecnym Kujawsko-Pomorskiem? Sprawdzamy!

Odnalezione ciała, zemsta i pijani bracia. Tak sto lat temu dziennikarze „Dziennika Bydgoskiego” opisywali bieżące wydarzenia

i

Autor: Dziennik Bydgoski, Numer 1. styczeń 1926 r./ Materiały prasowe

Bydgoszcz 100 lat temu. O czym pisano w "Dzienniku Bydgoskim" w 1926 roku?

Równo sto lat temu Bydgoszcz znajdowała się w granicach województwa poznańskiego, do którego została włączona po odzyskaniu niepodległości w 1920 roku. Dopiero reforma administracyjna z 1938 roku sprawiła, że miasto przeniesiono do województwa pomorskiego.

Jednym z najpopularniejszych dzienników w Bydgoszczy był wówczas „Dziennik Bydgoski”. Periodyk informował opinię publiczną o najważniejszych wydarzeniach w mieście i okolicznych miejscowościach. Jakie wydarzenia „świeciły” na czołówkach w pierwszych dniach stycznia 1926 roku? Sprawdzamy!

Przede wszystkim dziennikarze skupili się na kwestiach polityki zagranicznej z 1925 roku, kontroli nad finansami Rzeczpospolitej czy wizycie doradcy amerykańskiego w Warszawie. Nie zabrakło oczywiście informacji lokalnych, na których się skupimy.

Bez RODO i litości. Tak gazety opisywały śmierć pani Grünberg w 1926 roku

Na pierwszych stronach gazety możemy przeczytać o kryminalnych wydarzeniach w Chełmnie oraz Pruszczu (obecnie oba miasta znajdują się w województwie kujawsko-pomorskim).

- Opinia publiczna Chełmna poruszona jest do głębi ohydnym mo*derstwem, jakiego dopuszczono się w ubiegły poniedziałek. Zamo*dowana została w mieszkaniu własnem 70-letnia, była nauczycielka muzyki pani Grünberg. Żyła samotnie na parterze w domu przy ul. Poprzecznej – czytamy w artykule.

Jak wiadomo, w 1926 roku nie istniało RODO. Dziennikarze bez ogródek podali nazwisko oraz miejsce zamieszkania kobiety. Co więcej, szczegółowo opisali okoliczności jej związania i pozbawienia życia, a także zbezczeszczenia ciała. Dziś byłoby to absolutnie niedopuszczalne. Jak czytamy, z krążących plotek wynikało, że kobieta miała otrzymać dolary od krewnej z Ameryki. To najprawdopodobniej stało się motywem sprawców. Ciało odnaleziono prawdopodobnie dopiero cztery dni po tragedii.

Śmierć Jana Wincentego z Pruszcza. Dziennikarze bez wahania wskazali sprawcę

Jeśli ktoś myśli, że to już koniec, warto sięgnąć po kolejny artykuł. Opisano w nim śmierć pana Jana Wincentego z Pruszcza. Dziennikarze wprost wskazują, że zbrodni tej dokonał marynarz Franciszek Gawlik.

- W dniu krytycznym śp. Wincenty był gospodarzem na zabawie Tow. Powstańców i Wojaków i pilnował porządku przy drzwiach wejściowych. W tym momencie przyszedł pijany marynarz Gawlik z braćmi i gdy Wincenty nie chciał ich wpuścić na salę, zamo*dowali go. Zmarły Jan Wincenty cieszył się ogólnym szacunkiem jako urzędnik pocztowy w Pruszczu i jako członek Tow. Powstańców i Wojaków – czytamy w gazecie.

Kronika policyjna "Dziennika Bydgoskiego" ujawniała szokujące szczegóły z życia mieszkańców

Zaraz po dziale „Listy bydgoskiej” w gazecie zamieszczano kronikę policyjną, w której opisywano najważniejsze wydarzenia kryminalne z miasta i okolic. Mieszkańcy Bydgoszczy mogli tam przeczytać informacje także o swoich sąsiadach. Co do tego nie było żadnych wątpliwości. Dziennikarze podawali pełne dane: imiona, nazwiska, a nawet adresy zamieszkania.

- Czuły mąż, niejaki Franciszek Mankowski, zamieszkały przy ul. Wzgórze Dąbrowskiego 50 w Bydgoszczy, tak czule obchodzi się ze swoją żoną, że grozi jej nożem, gdy ich sublokator ujął się na żoną, Mankowski uderzał go nim po głowie – czytamy.

Poniżej znajdziemy również wzmiankę o osobistej zemście, jakiej pięciu braci Maszczak dokonało na mieszkańcu Prądów, panu Janie Ratajczaku, a także o aresztowaniu czterech pijaków czy kradzieży 950 złotych w pociągu.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
Czynsze DOBIJAJĄ Polaków. MASAKRA! Emeryci już ŻEBRZĄ przed KOŚCIOŁEM! Mamy się NIE MYĆ? – Komentery