Coraz mniejsze klasy, łączone grupy i szkoły z zaledwie kilkoma uczniami – taki obraz polskich placówek edukacyjnych staje się codziennością. Na Kujawach i Pomorzu sytuacja jest szczególnie widoczna: tylko w tym regionie do kuratorium oświaty wpłynęło 40 wniosków o likwidację szkół, głównie z powodu niżu demograficznego.
Wydajemy pozytywną opinię tylko wtedy, kiedy rzeczywiście szkoła jest bardzo mała, kiedy możliwość nauczania tych dzieci, w większe zespole, jest dla nich optymalniejsza niż jakby zostali w swojej szkole macierzystej, bo jeżeli w klasie jest dwoje, czworo uczniów, nauczanie na tym poziomie jest troszkę bezsensowne. Często są to klasy łączone – tłumaczy Grażyna Dziedzic, kujawsko-pomorski kurator oświaty, cytowana przez Radio Eska Bydgoszcz.
Zdaniem Rafała Modlisza, wójta gminy Dobrcz, proces zamykania szkół jest nieunikniony i wkrótce będzie wyzwaniem dla samorządów w całym kraju.
W mojej gminie, w tej kadencji, nie będziemy rozpoczynać procesu zamykania, ale na pewno w przyszłej kadencji, żeby to nie był, na pewno będzie musiał się z tym problemem zmierzyć, ponieważ demografia niestety jest nieubłagana i wszystkie rządowe programy raczej tej dzietności nie zwiększają. Za kilka lat to będzie problem wszystkich włodarzy – mówi Modlisz.
Nie tylko Dobrcz boryka się z problemem niżu demograficznego. Wnioski o likwidację szkół napłynęły również z gmin Kiełpin i Stobno, gdzie część rodziców sprzeciwia się zamykaniu placówek.