Niski poziom Wisły w bydgoskim Fordonie. Rzeka odsłania dno już w maju

2026-05-11 11:08

Trwająca od dłuższego czasu susza hydrologiczna drastycznie obniża stany polskich rzek. W bydgoskim Fordonie poziom Wisły spadł do niewiele ponad 130 centymetrów i nadal się kurczy. Spacerowicze odwiedzający w weekend Stary Fordon mogli zaobserwować krajobraz, który zazwyczaj pojawiał się dopiero w pełni sezonu letniego.

Susza hydrologiczna staje się w Polsce coraz poważniejszym problemem. Brak zimowych opadów śniegu, bezdeszczowa wiosna oraz postępujące zmiany klimatyczne sprawiły, że już na początku maja obserwujemy zjawiska typowe dla przełomu lipca i sierpnia.

Z analiz prowadzonych przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wynika, że obecnie aż 74 procent rzek w kraju notuje niskie stany wód. Zaraz po długim weekendzie majowym wodowskaz na Wiśle w Fordonie wskazywał około 150 centymetrów, jednak z każdym dniem ta wartość malała. W niedzielę 10 maja poziom rzeki zatrzymał się na zaledwie 131 centymetrach.

Województwo kujawsko-pomorskie coraz częściej boryka się z deficytem wody, jednak tak niskie wskaźniki na Wiśle widywano wcześniej głównie w trakcie wakacji. Na początku lipca 2025 roku wodowskaz w bydgoskim Fordonie wskazywał nieco poniżej 100 centymetrów, co miało miejsce tuż po fali letnich upałów. Historyczne minimum odnotowano we wrześniu 2015 roku, kiedy stan rzeki wyniósł zaledwie 86 centymetrów.

Choć aktualna sytuacja nie osiągnęła jeszcze miana katastrofy, każdy bezdeszczowy dzień pogarsza perspektywy. Weekendowa wizyta nad rzeką w Fordonie wyraźnie ukazała wynurzające się na powierzchnię piaszczyste łachy. Woda opadła do tego stopnia, że dotychczas ukryte betonowe nabrzeże jest teraz całkowicie odsłonięte.

Obecna susza to bezpośredni skutek długotrwałego deficytu opadów w miesiącach zimowych i wiosennych. Zasadniczy wpływ na pogarszający się bilans wodny mają zmiany klimatyczne. Rosnące temperatury błyskawicznie przyspieszają parowanie z powierzchni ziemi, a globalne ocieplenie generuje coraz dłuższe okresy bez kropli deszczu. Swój udział ma w tym również człowiek, który w wielu miejscach masowo zastępuje zieleń wszechobecnym betonem.

Negatywne skutki suszy hydrologicznej dają o sobie znać od wielu sezonów. Obejmują one wyższe ryzyko pożarów w lasach oraz poważne utrudnienia w nawadnianiu pól uprawnych, co bezpośrednio uderza w produkcję rolną. Zbyt niski przepływ w rzekach powoduje z kolei odczuwalne pogorszenie jakości samej wody.

Wisła skuta lodem! Zimowe piękno zachwyca, ale jest bardzo niebezpieczne