19-letni Olek z Grudziądza zmarł po pościgu policyjnym. Szpital publikuje oświadczenie po emisji nagrań z karetki w programie TVN

Śmierć 19-letniego Aleksandra S. z Grudziądza sprzed dwóch lat ponownie znalazła się w centrum uwagi po emisji programu „Uwaga!” na antenie TVN. Wyemitowane w dniu 7 stycznia 2026 nagrania ukazują, że młody mężczyzna krótko przed śmiercią mówił ratownikom medycznym, że się dusi i prosi o tlen. Jego stan został zbagatelizowany. Młodym mężczyzną, który trafił do karetki po interwencji policji, szarpano i wyśmiewano go. Po emisji programu szpital w Grudziądzu opublikował oświadczenie.

19-letni Olek z Grudziądza zmarł po pościgu policyjnym. Szpital publikuje oświadczenie po emisji nagrań z karetki w programie TVN

i

Autor: nadesłane/ Facebook

Sprawa Aleksandra S. z Grudziądza. TVN ujawnia szokujące nagrania

W środę, 7 stycznia, w programie „Uwaga!” emitowanym na antenie TVN ujawniono nagrania z kamer nasobnych policjantów biorących udział w interwencji wobec Aleksandra S., a także zapis z monitoringu karetki pogotowia, która przewiozła go z miejsca zdarzenia. Materiał wywołał silne emocje. Widać na nim młodego mężczyznę proszącego o tlen, który – według relacji – miał być przez ratowników bagatelizowany, wyśmiewany i szarpany, a udzielona mu pomoc okazała się niewystarczająca. Sprawę opisywała również „Gazeta Pomorska”.

Do tragicznych wydarzeń doszło ponad dwa lata temu. 4 stycznia 2024 roku Aleksander był ścigany przez policję. Przy 17-letnim koledze Olka znaleziono dwa kryształy substancji narkotycznych. Śledczy podejrzewali, że 19-latek mógł odrzucać zabronione substancje. Podczas próby przeskoczenia ogrodzenia Aleksander uległ poważnemu wypadkowi. Mężczyzna zmarł w szpitalu w wyniku uszkodzenia tętnicy udowej, co doprowadziło do masywnego krwotoku. Z materiałów opublikowanych w programie telewizyjnym wynika, że przed śmiercią młody mężczyzna powtarzał, że "nie chce do taty". Ojciec 19-latka nie żył od kilku lat. Ratownicy medyczni i lekarz zlekceważyli stan Olka.

Policja o śmierci Aleksandra S. Funkcjonariusze działali zgodnie z procedurami

Funkcjonariusze policji, którzy brali udział w zdarzeniu, w wyniku którego na miejsce wezwany został ambulans, utrzymują, że w trakcie interwencji postępowali zgodnie z obowiązującymi procedurami. Wobec mężczyzny zastosowano jedynie kajdanki – nie użyto innych środków przymusu bezpośredniego. Według ustaleń nie było przesłanek, które wskazywałyby na bezpośredni związek między podjętą interwencją służb a śmiercią 19-latka.

- Na miejsce policjanci natychmiast wezwali karetkę pogotowia, a do czasu jej przyjazdu udzielali 19-latkowi pomocy przedmedycznej - powiedziała krótko po zdarzeniu mł. insp. Monika Chlebicz, rzeczniczka prasowa Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy, cytowana przez bydgoski „Super Express”.

Zarzuty dla medyków. Trzy osoby oskarżone w sprawie Aleksandra S.

Aleksander S. był pochodzenia ormiańskiego. Jak ustalił reporter „Super Expressu”, 19-latek uczył się w technikum w Grudziądzu, udzielał się w chórze kościelnym. W 2024 roku miał przystąpić do matury. Jego matka jest pracownicą służby zdrowia. Od dwóch kobieta konsekwentnie walczy o sprawiedliwość dla zmarłego syna.

Od początku sprawa prowadzona była w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Latem ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Toruniu skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko trzem lekarzom – jednemu członkowi zespołu karetki oraz dwóm medykom z Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Grudziądzu. Zarzucono im narażenie rannego Aleksandra S. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za ten czyn grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

Szpital w Grudziądzu reaguje na nagrania. Opublikowano oświadczenie

8 stycznia, dzień po emisji programu „Uwaga!” odsłaniającego kulisy sprawy Olka, dyrekcja szpitala w Grudziądzu opublikowała oświadczenie. Jak czytamy, w ramach prowadzonych w placówce czynności wyjaśniających zabezpieczono zabezpieczono nagrania z karetki, którą Aleksander S. transportowany był do szpitala. Dyrekcja podkreśla, że nagrania z kamer funkcjonariuszy policji ujawnione w programie telewizyjnym, nie były wcześniej w dyspozycji placówki.

- Po przeanalizowaniu zgromadzonych materiałów Dyrekcja Szpitala podjęła decyzję o natychmiastowym rozwiązaniu umów z personelem Zespołu Ratownictwa Medycznego biorącym udział w tym zdarzeniu – czytamy w oświadczeniu.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
Pojedynek zwierząt w Zoo Wrocław hitem internetu