Powrót punktu paszportowego w Inowrocławiu
Punkt paszportowy wrócił do Inowrocławia. Mieszkańcy nie muszą już jechać do innych miast – na przykład do Bydgoszczy - by odebrać dokument albo złożyć wniosek. Terenowy oddział został zamknięty, bo dochodziło tu do przestępstw. Paszporty były wystawiane na osoby ściągane listami gończymi, oskarżone o ciężkie przestępstwa.
- Rusza punkt paszportowy z powrotem w Inowrocławiu. Pamiętam, jak musiałem podjąć tę trudną decyzję na wniosek prokuratury o tymczasowym zamknięciu. Od razu miałem świadomość, że tutaj nie ma mowy, żeby punkt był zamknięty na stałe. To musi być opcja tymczasowa, jak najszybciej musiał zostać otwarty. Ja sam nie zdawałem sobie sprawy, że jest to bardzo duże ułatwienie dla mieszkańców Inowrocławia - mówi Michał Sztybel, kujawsko-pomorski wojewoda.
Zanim otwarto punkt, trzeba było przeprowadzić zmiany organizacyjne.
Punkt paszportowy w Inowrocławiu. Wprowadzono zmiany
- Te pomieszczenia, które były wcześniej nie spełniały standardów, które wymaga od nas prokuratura, jeżeli chodzi o zapewnienie środków zapobiegawczych, aby nigdy więcej nie dochodziło do przestępstw. Poprzednie miejsce nie spełniało wymagań. Nie było co najmniej dwóch urzędników w kontakcie z petentem, aby ograniczyć jakiekolwiek możliwości korupcjogenne. Zatrudnionych jest trochę więcej ludzi, żeby zapewnić pełną rotacyjność i możliwość bycia na zmianie co najmniej tych dwóch osób - dodaje Sztybel.
Punkt paszportowy w Inowrocławiu został zawieszony w połowie ubiegłego roku. Prokuratura w Katowicach prowadzi śledztwo w sprawie, w której uczestniczą byli pracownicy urzędu wojewódzkiego. Nieprawidłowości miały miejsce w latach 2018-2022. Dwie osoby zostały oskarżone o poświadczenie nieprawdy oraz wydawanie paszportów na podstawie fałszywych danych.
Dlaczego punkt paszportowy w Inowrocławiu został zamknięty?
Zidentyfikowano kilka paszportów wydanych w ten sposób, ale śledczy badają w sumie 8 tysięcy dokumentów. Jeden z pracowników z Inowrocławia, podejrzewany o poświadczenie nieprawdy, trafił do aresztu, jednak później został zwolniony, a drugi również stracił pracę. Pozostałym pracownikom zaproponowano przeniesienie do bydgoskiego urzędu. Wobec innych pracowników z Inowrocławia nie stwierdzono nieprawidłowości.
Wcześniej popełniano błędy proceduralne, polegające na tym, że jedna osoba przyjmowała wnioski i pracowała samodzielnie w pomieszczeniu. Wprowadzono nowe procedury, które nakładają obowiązek obecności co najmniej dwóch urzędników przy przyjmowaniu wniosków, co ma na celu uniknięcie takich sytuacji. Urzędnik nie może teraz przebywać sam na sam z wnioskodawcą.
