Rozmowa ze Świętym Piotrem o ostatnich dniach Jezusa. Te słowa o zdrady dają do myślenia

2026-04-04 15:03

W jaki sposób Święty Piotr zrelacjonowałby ostateczne momenty ziemskiej drogi Jezusa oraz własne zachowanie w trakcie Jego męki i po zmartwychwstaniu? Podjęto próbę stworzenia niecodziennego, hipotetycznego wywiadu z pierwszym z dwunastu apostołów.

Nie odrzucił mnie, choć ja odrzuciłem Jego”. Piotr wspomina mękę i zmartwychwstanie Chrystusa

i

Autor: wygenerowane przez AI/Shutterstock/ Shutterstock

Zaskakujący wywiad ze Świętym Piotrem. Opowiedział o ostatnich dniach Jezusa

Spotkanie ze Świętym Piotrem odbywa się w niepozornym wnętrzu, do złudzenia przypominającym tradycyjną chatę rybacką ulokowaną nad brzegiem Jeziora Galilejskiego. Rozmówca zasiada przy stole z drewna. Pierwszy z apostołów, wyróżniający się siwym zarostem oraz spojrzeniem zdradzającym ogromny bagaż doświadczeń, sprawia wrażenie osoby przytłoczonej przeszłością. Na blacie leżą jego ręce, zniszczone od wieloletniej pracy z sieciami. Zdecydował się zrelacjonować finałowe momenty ziemskiej drogi Jezusa, a także własne doświadczenia, nie omijając bolesnego wątku trzykrotnego wyparcia się Mistrza. Ten niezwykły wywiad charakteryzuje się głęboką szczerością i potężnym ładunkiem emocjonalnym.

Redaktor portalu rozpoczyna wywiad od podziękowań za przyjęcie zaproszenia do rozmowy. Dziennikarz prosi apostoła o powrót wspomnieniami do ostatnich momentów życia Chrystusa i przedstawienie tamtych wydarzeń z jego własnego punktu widzenia.

„To były dni, które wciąż noszę w sercu – jak kamień i jak skarb jednocześnie. Wszystko działo się tak szybko, a jednocześnie każdy moment wrył mi się w pamięć. Jezus był inny tamtego czasu. Wiesz, zawsze miał w sobie ten spokój, tę pewność, ale wtedy… jakby wiedział, że czas się kończy. W Jerozolimie tłumy go witały, palmami machali, krzyczeli »Hosanna!«. Myślałem: »To jest ten moment, teraz wszystko się zmieni«. Ale On… On patrzył na to inaczej. Mówił o cierpieniu, o krzyżu. Nie rozumiałem tego wtedy” – wyznaje ze westchnieniem Święty Piotr.

Prowadzący wywiad dopytuje następnie o Ostatnią Wieczerzę, sugerując, że to zgromadzenie musiało być niezwykle poruszającym doświadczeniem dla wszystkich zgromadzonych.

„Tak, to było jak pożegnanie. Siedzieliśmy razem, jak zawsze, ale atmosfera była ciężka. Jezus umył nam nogi – wyobrażasz to sobie? Nauczyciel, Mesjasz, klęczy przed nami, rybakami, i myje nam stopy. Protestowałem, mówiłem: »Panie, nie godzi się!«. A On tylko spojrzał na mnie, z tym swoim spojrzeniem, co przenikało duszę, i powiedział, że jeśli tego nie zrobi, nie będę miał z Nim udziału. Więc ustąpiłem. Potem łamał chleb, podawał wino… Mówił, że to Jego ciało, Jego krew. Nie pojmowałem, co to znaczy, ale czułem, że to ważne. Że to coś większego niż my wszyscy” – opowiada apostoł.

Dziennikarz przechodzi do trudnego momentu, w którym padła zapowiedź zdrady ze strony jednego z uczniów, i pyta o reakcję na te druzgocące słowa.

„To było jak cios. Zdrada? Od jednego z nas? Patrzyłem na braci – na Jana, Jakuba, Judasza… Myślałem: »Kto? Jak to możliwe?«. Każdy z nas pytał: »Czy to ja, Panie?«. Ale Jezus nie wskazał palcem, nie zrobił widowiska. Tylko powiedział, że to ten, kto z Nim je z tej samej misy. Judasz… on wyszedł zaraz potem. Nie wiedziałem wtedy, co planuje. Myślałem, że może idzie po sprawunki, jak zwykle. Ale w głębi duszy coś mi mówiło, że to nie takie proste” – odpowiada Święty Piotr, zwieszając głowę i milcząc przez moment.

Kolejne pytanie dotyczy bezpośrednio samego rozmówcy. Redaktor przypomina, że Zbawiciel przepowiedział również zaparcie się Piotra, i prosi o opisanie uczuć towarzyszących usłyszeniu tego proroctwa.

„To boli nawet teraz, gdy o tym mówię. Byłem pewny siebie, za pewny. Kiedy Jezus powiedział, że wszyscy się rozproszą, że ja się Go zaprę trzy razy, zanim kogut zapieje… Nie mogłem w to uwierzyć. Ja? Szymon, który zostawił wszystko, by za Nim iść? Krzyczałem: »Panie, choćby wszyscy, ja nie! Pójdę za Tobą na śmierć!«. A On tylko patrzył na mnie z taką miłością… i smutkiem. Jakby wiedział, że nie jestem gotowy. I nie byłem” – wyznaje rybak z Galilei.

Przedstawiciel mediów prosi o zrelacjonowanie wydarzeń z Getsemani. Pyta wprost o to, co dokładnie rozegrało się w ogrodzie oliwnym tuż po zakończeniu wieczerzy.

„Getsemani… To miejsce, gdzie moje serce pękło po raz pierwszy. Jezus zabrał mnie, Jakuba i Jana. Prosił, byśmy czuwali, modlili się z Nim. Widziałem Go wtedy takiego… ludzkiego. Klęczał, modlił się, a pot spływał Mu po twarzy, jak krew. Mówił: »Ojcze, jeśli można, oddal ten kielich«. Cierpiał, a ja? Ja zasnąłem. My wszyscy zasnęliśmy. Trzy razy nas budził, a my… nie daliśmy rady. Potem przyszli – żołnierze, tłum, Judasz. Pocałunek Judasza… to był moment, gdy świat się dla mnie zawalił. Chwyciłem miecz, chciałem walczyć, odciąłem ucho Malchusowi. Ale Jezus mnie powstrzymał. Powiedział, że tak musi być. I wtedy uciekliśmy. Zostawiliśmy Go” – wspomina dramatyczne chwile uczeń Chrystusa.

Następny poruszony wątek to najtrudniejszy moment dla apostoła, czyli jego własne zaparcie. Dziennikarz dopytuje, jak do tego doszło.

„Nie chciałem tego. Naprawdę. Poszedłem za Nim, z daleka, do pałacu arcykapłana. Stałem tam, przy ogniu, wśród ludzi. Byłem przerażony, ale chciałem być blisko. I wtedy… jakaś służąca mnie rozpoznała. Powiedziała: »Ty też byłeś z tym Nazarejczykiem«. Spanikowałem. Zaprzeczyłem. »Nie znam Go« – powiedziałem. Potem ktoś inny, i jeszcze raz. Trzy razy. A potem… kogut zapiał. I Jezus, prowadzony przez strażników, spojrzał na mnie. To spojrzenie… Nie było w nim złości, tylko miłość i ból. Upadłem na kolana, płakałem jak dziecko. Zdradziłem Go, choć przysięgałem, że nigdy tego nie zrobię” – mówi Święty Piotr.

Dziennikarz zauważa, że to wydarzenie musiało być niezwykle traumatyczne i pyta, w jaki sposób zdołał się z tym uporać.

„Sam sobie nie poradziłem. To Jezus mnie podniósł. Po Jego zmartwychwstaniu… Spotkał mnie nad jeziorem. Zapytał trzy razy: »Szymonie, czy mnie miłujesz?«. Trzy razy, jak trzy moje zaparcia. Za każdym razem mówiłem: »Panie, Ty wiesz, że Cię kocham«. I On mi przebaczył. Powierzył mi swoją trzodę. To był cud, większy niż chodzenie po wodzie. On nie odrzucił mnie, choć ja odrzuciłem Jego” – zaznacza pierwszy z apostołów.

Prowadzący prosi o skierowanie słów do osób, które obecnie borykają się z poczuciem zawodu i zdrady własnych ideałów, naśladując dawne błędy apostoła.

„Powiedziałbym: nie bójcie się wrócić. Jezus nie odwraca się od nas, nawet gdy my się od Niego odwracamy. On czeka. Zawsze czeka. Moje zaparcie nauczyło mnie, że nie jestem silny sam z siebie. Moja siła pochodzi od Niego. Jeśli upadniesz, wstań. On nie patrzy na twoje upadki, tylko na to, czy chcesz iść dalej” – radzi Święty Piotr.

Dziennikarz zastanawia się także, jak rozmówca patrzy na tamten okres obecnie, mając dystans czasowy.

„To były dni bólu, ale i nadziei. Jezus umarł, ale zmartwychwstał. Pokazał, że miłość jest silniejsza niż śmierć, niż moje słabości. Tamte dni nauczyły mnie, kim naprawdę jestem – nie skałą, jak mnie nazwał, ale człowiekiem, który potrzebuje Jego łaski. I za to jestem wdzięczny” – podsumowuje święty.

Wywiad kończy się podziękowaniami za to niezwykle poruszające świadectwo, a do samej publikacji dołączono adnotację, że materiał wygenerowano przy użyciu sztucznej inteligencji.

„To nie moja historia. To Jego. Ja tylko próbuję ją nieść dalej” – puentuje na koniec Święty Piotr.

V Akademicki Jarmark Wielkanocny w bydgoskim Fordonie