Przerażające zdarzenie miało miejsce w poniedziałek, 23 marca 2026 roku. Zaledwie kilka minut po godzinie 16 do stanowiska kierowania w bydgoskiej komendzie wpłynęła dramatyczna informacja o poważnym incydencie na trasie DK 10. Funkcjonariusze natychmiast zostali zadysponowani do miejscowości Przyłubie w powiecie bydgoskim.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierowca ciężarowego mercedesa wraz z naczepą, jadąc w kierunku Torunia, z niewyjaśnionych przyczyn zjechał na przeciwległy pas ruchu. Doprowadziło to do bocznego zderzenia z prawidłowo jadącą skodą, która następnie uderzyła w seata jadącego za pojazdem ciężarowym. W tym samym czasie mercedes uderzył także w audi, które wypadło z drogi i spadło z około 5-metrowej skarpy - wyjaśnia nadkom. Lidia Kowalska z Zespołu Komunikacji Społecznej KMP w Bydgoszczy.
Na miejscu przez wiele godzin pracowali technicy oraz specjaliści z zakresu ruchu drogowego. Obecnie prokuratura wspólnie z policjantami prowadzi szczegółowe śledztwo, którego głównym celem jest ostateczne ustalenie bezpośredniej przyczyny i dokładnych okoliczności tego tragicznego w skutkach karambolu.
W wypadku na DK 10 zginął Janusz Ratajczak
Dziennikarze szybko odkryli tożsamość śmiertelnej ofiary tego zdarzenia. Za kierownicą zniszczonego samochodu siedział Janusz Ratajczak, czyli niezwykle ceniony artysta polskich oraz zagranicznych scen muzycznych. Bydgoski absolwent Akademii Muzycznej przez lata swojej bogatej kariery wykreował ponad sześćdziesiąt niezapomnianych ról. Widzowie podziwiali go jako Jontka w słynnej „Halce”, a także tytułowego bohatera „Opowieści Hoffmanna”.
Zmarły śpiewak dzielił się swoją ogromną wiedzą z kolejnymi pokoleniami początkujących wokalistów przez przeszło trzydzieści lat. Karierę dydaktyczną kontynuował od 2009 roku w murach łódzkiej Akademii Muzycznej, gdzie uczył adeptów sztuki trudnego fachu śpiewu klasycznego. Osiem lat temu państwo doceniło jego niezwykły wkład w sztukę, honorując go prestiżowym Brązowym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.
Jego potężny głos rozbrzmiewał nie tylko w najważniejszych krajowych teatrach, ale również przed publicznością francuską, włoską czy niemiecką. Wielokrotnie angażowano go do uczestnictwa w bardzo wymagających i prestiżowych produkcjach fonograficznych, co przyniosło mu szacunek najważniejszych krytyków muzycznych. Janusz Ratajczak odszedł nagle, mając zaledwie 64 lata.