Groźny incydent na bydgoskim osiedlu Wyżyny miał miejsce w nocy z 2 na 3 listopada około godziny 2. Pod autem należącym do byłej żony Tomasza B. prawdopodobnie zdetonowano podłożony wcześniej ładunek wybuchowy. Eksplozja miała tak ogromną siłę, że doprowadziła do uszkodzenia w sumie siedmiu zaparkowanych samochodów. Z nieoficjalnych informacji wynika, że głównym celem sprawców mogło być znajdujące się wśród tych pojazdów BMW.
Według doniesień Radia PiK cała sytuacja mogła być próbą zamachu na samego Tomasza B. lub jego byłą żonę. Mężczyzna ten w półświatku kryminalnym nosi pseudonim „Kadafi” i w przeszłości przez wiele lat dowodził jedną z największych grup narkotykowych na terenie regionu.
Eksplozja na Wyżynach w Bydgoszczy. Prokuratura i policja badają sprawę
Okoliczności tego zdarzenia wyjaśniają już organy ścigania. Funkcjonariusze bydgoskiej policji oficjalnie potwierdzili, że wpłynęło do nich zawiadomienie o zniszczeniu kilku aut stojących przy ulicy Bohaterów Kragujewca.
W miniony wtorek, 3 listopada, po godzinie 7 otrzymaliśmy zgłoszenie dotyczące uszkodzenia kilku pojazdów na parkingu przyblokowym przy ulicy Bohaterów Kragujewca w Bydgoszczy. W tej sprawie prowadzone jest prokuratorskie śledztwo w kierunku artykułu 164 i 171 kodeksu karnego. Z uwagi na to, że jest to prokuratorskie śledztwo, tyle w tej sprawie mogę powiedzieć – przekazała nadkom. Lidia Kowalska z Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy, cytowana przez Radio PiK.
Prowadzone przez śledczych postępowanie dotyczy sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa, a także nielegalnego posiadania materiałów wybuchowych bez wymaganego prawem zezwolenia.
Tomasz B. ps. „Kadafi”. Historia szefa potężnego gangu narkotykowego
Przez wiele lat Tomasz B. kierował jedną z największych zorganizowanych grup przestępczych w tej części kraju. W skład jego gangu wchodziło przeszło 100 członków, którzy trudnili się masowym handlem narkotykami, wymuszeniami i czerpaniem zysków z cudzego nierządu.
Sąd w 2018 roku skazał „Kadafiego” na karę 15 lat pozbawienia wolności. Przestępca po usłyszeniu wyroku nie zgłosił się jednak do zakładu karnego i przez długi czas ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości. Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji zdołali go namierzyć i zatrzymać dopiero pod koniec października 2019 roku. Wpadł w ręce służb w momencie, gdy przygotowywał kolejny skok, którym miało być uprowadzenie dla okupu biznesmena z Małopolski.
Z ustaleń dziennikarzy Radia PiK wynika, że proces sądowy dotyczący tego porwania wciąż się toczy.