Kolejna bolesna strata opery w Bydgoszczy. "Nie zdążyliśmy jeszcze otrząsnąć się po stracie naszego solisty"

2026-03-31 10:45

Opera Nova w Bydgoszczy ponownie pogrążyła się w smutku. Zaledwie kilka dni po tragicznym wypadku, w którym zginął słynny tenor Janusz Ratajczak, zmarł 48-letni Tomasz Rybka. Mężczyzna przez lata kierował zespołem oświetleniowców i był filarem działu technicznego.

Kolejna bolesna strata opery w Bydgoszczy. Nie zdążyliśmy jeszcze otrząsnąć się po stracie naszego solisty

i

Autor: Opera Nova Bydgoszcz/ Facebook

Kolejny cios dla bydgoskiej Opery Nova

W poniedziałek, 30 marca przedstawiciele Opery Nova w Bydgoszczy podzielili się z publicznością niezwykle smutnymi wieściami o odejściu Tomasza Rybki. W poruszającym oświadczeniu instytucja zaznaczyła, że kolejna niespodziewana śmierć jest ogromnym ciosem dla całej załogi, wciąż będącej w żałobie po niedawnej utracie cenionego śpiewaka operowego.

„Nie zdążyliśmy jeszcze otrząsnąć się po stracie naszego solisty, śp. Janusza Ratajczaka, a dotarła do nas kolejna niezwykle bolesna wiadomość”

Kim był Tomasz Rybka?

Zmarły 48-latek, znany w swoim środowisku zawodowym pod pseudonimem „Ryba”, współpracował z bydgoską sceną operową przez ponad dwadzieścia lat. Mężczyzna stał na czele ekipy odpowiedzialnej za oświetlenie, dbając o wizualną oprawę wielu znakomitych przedstawień. Jak zaznaczają jego koledzy, jego rola w teatrze zdecydowanie wykraczała poza standardowe obowiązki pracownicze.

Jego zawodowa droga w murach Opery Nova zaczęła się jeszcze w czasach studenckich, kiedy zaczął zgłębiać tajniki pracy ze światłem na scenie. Na przestrzeni lat zdobył ogromne doświadczenie, stając się niezastąpionym fachowcem i kluczowym elementem całej machiny odpowiadającej za zaplecze techniczne wszystkich widowisk.

Koledzy z pracy pożegnali go poruszającym wpisem, wyrażając głęboki żal oraz ogromną wdzięczność za wspólne lata:

„Dziękujemy Ci, Tomku, za wszystko. Za Twoją obecność, życzliwość i wiedzę. Trudno uwierzyć, że już Cię z nami nie ma…”

Jak się okazuje, tragiczna informacja o śmierci 48-letniego oświetleniowca zbiegła się w czasie z ceremonią pogrzebową Janusza Ratajczaka. Wybitny solista bydgoskiej opery, oklaskiwany na scenach polskich i zagranicznych, stracił życie 23 marca w potwornym wypadku samochodowym w miejscowości Przyłubie. Auto 63-letniego tenora zderzyło się z pojazdem ciężarowym i wyleciało z trasy. Pomimo natychmiastowej interwencji służb ratunkowych, życia wokalisty nie udało się uratować.

Dla artystów i pracowników Opery Nova to bez wątpienia jeden z najtrudniejszych momentów w historii placówki. Instytucja w zaledwie kilka dni musiała pożegnać dwie niezwykle ważne, szanowane i nieodżałowane osoby ze swojego wewnętrznego grona.

Pogrzeb Marcina Przewoźniaka. Warszawa pożegnała go żeglarską pieśnią i limerykiem