Jak relacjonuje Radio Eska Bydgoszcz, w pseudohodowli w Błędowie przetrzymywano około stu psów w skrajnie złych warunkach. Zwierzęta zamknięte były w rozpadających się kojcach, często bez odpowiedniego schronienia przed mrozem. W miskach zamiast wody znajdował się lód, a wiele psów było skrajnie zaniedbanych. Interwencja służb i organizacji zajmujących się ochroną zwierząt okazała się dla nich jedyną szansą na przeżycie.
Czytaj także: Mężczyzna stracił obie nogi, ale przeżył. Uratował go czujny sąsiad!
Prawie połowa uratowanych psów trafiła do schroniska w Bydgoszczy. Część z nich ma już za sobą pierwsze badania weterynaryjne i rozpoczęła nowy etap życia.
Po tym, jak pani doktor już je zbadała, mogły już iść do domów tymczasowych. Przez 2-3 tygodnie będą tak zwanymi tymczasowiczami, a po okresie kwarantanny zostaną już przypisane na stałe u tych osób, które te zwierzęta zabrały. Dlatego, że tam nastąpiło zrzeczenie tych psów i sytuacja prawna jest jasna – mówi Izabela Szolginia, szefowa bydgoskiego schroniska.
Na apel schroniska odpowiedziało wiele osób poruszonych losem zwierząt. Jedną z nich jest pani Barbara, która nie kryje emocji i oburzenia wobec tego, co spotkało psy.
No jak można zrobić coś takiego niewinnemu zwierzęciu, które jest w 100% od nas zależne? – mówi kobieta. Jak dodaje, poważnie zastanawia się nad przygarnięciem dwóch piesków uratowanych z pseudohodowli.
Jak ustalił reporter Radia Eska Bydgoszcz, podczas interwencji uratowano nie tylko psy. Z koszmarnych warunków wywieziono również króliki, kozę oraz kucyka. Wszystkie zwierzęta są już bezpieczne i znajdują się pod opieką odpowiednich służb oraz organizacji.
Sprawą zajmuje się policja. Postępowanie dotyczy znęcania się nad zwierzętami. Według ustaleń reportera Radia Eska, 34-letnia właścicielka pseudohodowli usłyszała zarzuty uśmiercenia zwierzęcia oraz znęcania się nad zwierzętami. Kobieta przyznała się do winy. Grozi jej kara do trzech lat pozbawienia wolności.