Niezwykłe odkrycie archeologów! Znaleźli grób wojownika sprzed niemal 2 tys. lat

Tegoroczne wykopaliska w Wierzbiczanach dostarczyły archeologom kolejnych fascynujących znalezisk. Badacze natrafili na pochówek kobiety, której towarzyszyły bransolety z brązu, fibule, nóż oraz szklane koraliki. Jeszcze większym zaskoczeniem okazał się grób potężnego wojownika, pochowanego wraz z bronią i naczyniami. W pracach badawczych aktywnie uczestniczyła Weles Grupa Historyczno-Eksploracyjna, wspierając archeologów w odkrywaniu tajemnic przeszłości.

Tajemnice sprzed dwóch tysiącleci

Miejscowość Wierzbiczany w powiecie inowrocławskim ponownie okazała się miejscem cennych znalezisk archeologicznych. Sezon badawczy przyniósł odkrycia, które rzucają nowe światło na życie społeczności zamieszkującej te tereny blisko dwa tysiące lat temu. Wśród najważniejszych znalezisk znalazł się pochówek kobiety oraz pierwszy w tym miejscu grób wojownika.

Jednym z intrygujących miejsc okazał się pochówek sklasyfikowany jako obiekt numer 3. Badacze podejrzewają, że należał on do kobiety. Wraz ze zmarłą spoczęły przedmioty, które obecnie stanowią klucz do określenia epoki, w jakiej żyła.

Prawdopodobnie kobieta na rękach ma brązowe bransolety, jedną fibulę brązową, tak zwaną trąbkowatą, za głową i drugą, tutaj jeszcze słabo widoczną, typu zwanego oczkowatym. Te dwie fibule pozwalają datować ten pochówek na koniec pierwszego lub początek II wieku – wyjaśnił archeolog Marcin Rudnicki.

W miejscu spoczynku natrafiono także na żelazny nóż i koraliki wykonane ze szkła. Niestety, pochówek nosił ślady uszkodzeń spowodowanych przez współczesne prace rolnicze. Pług doprowadził do płaskiego ścięcia czaszki zmarłej.

Tam leży żuchwa, prawdopodobnie przemieszczona przez orkę. To już był ostatni moment na ratowanie tego pochówku – mówił Rudnicki.

Pierwszy taki wojownik na cmentarzysku w Wierzbiczanach

Prawdziwą sensacją okazało się znalezisko z końcówki sezonu badawczego. Archeolodzy odkryli pochówek wojownika – pierwszy taki przypadek na tym konkretnym stanowisku.

To jest pierwszy na tym cmentarzysku pochówek wojownika, o czym świadczy ten przedmiot. Bardzo skorodowany, wydaje się, że jest grotem włóczni, ale to, co widać tutaj na środku, to bez wątpienia jest żelazne umbo, czyli szczyt tarczy – tłumaczył archeolog.

Wspomniane umbo stanowiło fragment tarczy osłaniający dłoń wojownika. Zmarły mężczyzna charakteryzował się niezwykłym jak na tamte czasy wzrostem – specjaliści oceniają, że mierzył od 180 do 190 centymetrów.

Przy szkielecie zlokalizowano również inne artefakty z żelaza, jednak ich fatalny stan zachowania uniemożliwia na razie dokładną identyfikację. Mężczyzna został ponadto pochowany z trzema naczyniami. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zawierały one pożywienie, co potwierdza znalezienie zwierzęcych zębów w jednym z nich.

Badacze wydobyli z grobu także spore fragmenty zwierzęcych kości. Marcin Rudnicki zaznaczył, że nie są to ludzkie szczątki, ale resztki mięsa, które miały stanowić prowiant dla zmarłego w jego podróży do zaświatów.

Odnalezione naczynia są charakterystyczne i stanowią cenną wskazówkę chronologiczną. Przypisuje się je do kultury przeworskiej, której ludność zajmowała te ziemie w epoce starożytności.

Pierwszy pochówek wojownika na cmentarzysku w Wierzbiczanach. Zupełnie fantastyczna sprawa – podsumował archeolog.

Zagrożenie dla podziemnych zabytków

Wykopaliska uwidoczniły również istotny kłopot związany z zabezpieczaniem archeologicznych pamiątek przeszłości. Odkryte w grobie żelazne artefakty znajdowały się w opłakanym stanie.

Szkoda tylko, że w tak marnym stanie zachowały się te żelazne przedmioty. To jeszcze jeden kamyczek do ogródka tych, którzy mówią, że pozostawienie zabytków archeologicznych w ziemi dla przyszłych pokoleń to jest najlepsza metoda ich konserwacji. Obawiam się, że to jest po prostu nieprawda – mówił Rudnicki.

Specjalista podkreślił, że brak interwencji archeologicznej mógłby doprowadzić do całkowitej dewastacji tego grobu w nadchodzących latach, głównie z powodu prac rolnych.

Wsparcie od Weles Grupy Historyczno-Eksploracyjnej

Prace badawcze były wspierane nie tylko przez naukowców. Swój czas i zaangażowanie ofiarowała Weles Grupa Historyczno-Eksploracyjna, która skupia miłośników dawnych dziejów i poszukiwań.

My tam po prostu pomagamy społecznie jako stowarzyszenie przy wykopaliskach – wyjaśnili członkowie grupy.

Formacja ta ma już dziesięcioletni staż, a od sześciu lat działa w sformalizowany sposób jako stowarzyszenie. W jej szeregach znajduje się obecnie przeszło 40 osób.

Stowarzyszenie zajmuje się także przygotowywaniem zlotów dla miłośników detektorystyki. W ostatnią sobotę sierpnia zorganizowano kolejne spotkanie pod hasłem „Wspólne Weles”, w trakcie którego entuzjaści z całego kraju przeczesywali teren pod czujnym okiem organizatorów.

Do walki z tajemnicami ukrytymi pod ziemią stanęła pełna gotowości drużyna poszukiwaczy z całej Polski. Z cienia wieków wydobyliśmy niezwykłe artefakty: piękne starożytne fibule, ciekawe ozdoby i minione monety, które na nowo opowiedziały swoją historię – relacjonowali członkowie grupy.

Na miejscu natrafiono również na ślady z nowszych okresów historycznych, w tym chociażby kulki pochodzące z muszkietów oraz ołowiane plomby.

Wydarzenie miało również cel dobroczynny. Zebrane podczas spotkania środki finansowe zostały przeznaczone na operację córki jednego ze zrzeszonych w grupie pasjonatów.

Zebraliśmy pełną puszkę. Dziękujemy w imieniu supernastolatki i jej rodziców oraz całej naszej grupy – poinformowali zaangażowani w akcję członkowie Welesa.

Tak zmienił się Stary Rynek w Bydgoszczy

Więcej informacji dotyczących przeprowadzonej zbiórki można znaleźć pod tym linkiem.