Dzieci wymieniają się prezentami podczas klasowych wigilii. Ustalane na zebraniach kwoty rosną do rozmiarów absurdu!

2025-12-12 14:57

- Na ostatnim zebraniu z rodzicami mieliśmy do przedyskutowania dwie sprawy - kwotę, jaką dzieci wydadzą na prezenty świąteczne, którymi tradycyjnie wymienią się podczas wigilii klasowej i wysokość zrzutki na akcję charytatywną, w której też tradycyjnie szkoła bierze udział przed Bożym Narodzeniem. W pierwszym temacie dyskusji nie było - 70 zł, bo "za mniej to się nic sensownego nie kupi, a świątecznych kubków chyba każdy z nas ma już w domu dość". Ale 20 zł na zabawki dla dzieci z onkologii budziło sprzeciw - opowiada tata Gracjana z jednej z bydgoskich szkół.

Mikołajki

i

Autor: Lydia Griva/ Pexels.com
  • Prezenty, jakimi dzieci obdarowują się przy choince podczas klasowych spotkań opłatkowych to już tradycja.
  • To decyzja rodziców, ani szkoła, ani wychowawcy niczego w tej kwestii nie mogą narzucać i raczej nie narzucają.

Prezenty na klasowej wigilii za 100 złotych? To powoli norma

Czasem zapada decyzja, żeby zrobić uczniom takie same prezenty, za które rodzice płacą ze składek na fundusz klasowy, czasem jest dodatkowa zrzutka, a niekiedy uczniowie sami kupują prezenty dla wybranej czy wylosowanej osoby w klasie o wartości do ustalonej przez rodziców kwoty. I właśnie kwota staje się problematyczna, gdy z roku na rok znacznie rośnie. 

W obdarowywaniu się w klasach prezentami jest wiele dobrego. Dzieci robią dla siebie coś miłego, wkładają wysiłek w wybór upominku, wcześniej czasem zadają sobie trud, by dowiedzieć się czegoś więcej o koledzy czy koleżance i trafić z prezentem - zwłaszcza jeśli mają przygotować podarunek osobie, z którą na co dzień nie łączy ich bliższa koleżeńska relacja. Bywa jednak i tak, że mikołajkowe lub świąteczne prezenty są dla dzieci i nastolatków okazją do robienia sobie żartów z kolegi czy koleżanki poprzez wybór konkretnego, znaczącego prezentu. Dlatego najważniejsze, by o sensie takiego świętowania porozmawiać - i w klasie, i w domu. Gorzej się rozmawia, gdy na pierwszym planie są pieniądze.

- Córka jest w czwartej klasie. Rodzice dzieciaków widać raczej zamożni, ale są i ubożsi. Na Mikołajki wspólnie podjęliśmy decyzję, że budżet wynosi do 100 zł. Jednak jak zaznaczała nauczycielka, dzieci mają skupić się na geście, a nie na wydanych pieniądzach. Dlatego udział mają brać wszyscy - opowiada pani Paulina.

Na prezent dla kolegi - 70 zł, na akcje charatatywną - ledwie 20

To wcale nie wyjątek.

- Na prezent dzieci mają dać 60–70 zł, a na akcję charytatywną tylko 20 zł (a i to po burzliwej dyskusji). Przystałem na to na zebraniu, nie chciałem być tą jedną marudą, bo i tak spotkanie z wychowawcą trwało już i trwało, ale czuję niesmak. Proporcje zupełnie mi się nie zgadzają. Święta to przecież idealny moment, żeby pokazać dzieciom, że pomaganie innym ma sens. Można byłoby przecież zrobić symboliczne prezenty w dużo niższej kwocie, a większą część pieniędzy przeznaczyć na wsparcie kogoś, kto naprawdę tego potrzebuje. Moim zdaniem to byłoby dużo bardziej wartościowe niż drogi prezent, który po chwili i tak może zostać zapomniany - mówi tata 13-letniego Gracjana z jednej z bydgoskich szkół. 

Czy uczeń może odmówić udziału w obdarowywaniu się prezentami na klasowej wigilii? 

Do udziału w świątecznej wymianie upominków nikogo zmusić nie wolno (nie ma np. mowy o obniżaniu oceny z zachowania uczniowi, który stwierdzi, że się nie bawi). Wydarzenie ma mieć jednak charakter integrujący i symboliczny, więc z zasady obdarowują się wszyscy, nawet jeśli prywatnie nie obchodzą Bożego Narodzenia czy też nie ma dla nich znaczenia religijny wymiar świąt lub Mikołajek. 

- 70 zł na prezent świąteczny w klasie to trochę za dużo. W końcu to przecież nie jest jakaś wielka impreza, tylko taka szkolna drobnostka, a w okresie świątecznym i tak każdy z nas ma sporo wydatków – na zakupy, dekoracje, przygotowania, a do tego dochodzą jeszcze prezenty dla rodziny. Moim zdaniem fajnie byłoby, żeby te klasowe prezenty były bardziej symboliczne i nie obciążały aż tak portfela. W klasie mojej córki ustalono kwotę 50 zł na wzajemne prezenty świąteczne i moim zdaniem jest to rozsądna suma - ocenia pani Karolina, mama szóstoklasistki. - To kwota, która pozwala kupić coś naprawdę fajnego i praktycznego – książkę, grę planszową, akcesoria sportowe czy coś kreatywnego – a jednocześnie nie jest przesadnym obciążeniem finansowym. Uważam też, że 50 zł utrzymuje pewien balans: nie jest ani zbyt mało, by prezent był symboliczny, ani zbyt dużo, by rodzice musieli martwić się o koszty - dodaje.

Dzieci kupują sobie prezenty za 50 zł. Ta kwota pada najczęściej 

50 zł to najczęstsza kwota, jaką słyszymy, gdy rozmawiamy z kilkorgiem rodziców. W jednej ze szkół rodzice zdecydowali, że nie będzie prezentowej dowolności, bo ktoś mógłby nie trafić z upominkiem albo wydać na niego inną kwotę niż ta wspólnie ustalona. Każdy uczeń klasy siódmej dostanie więc to samo - voucher podarunkowy do jednej z sieciówek z grami, książkami, zabawkami i artykułami papierniczymi.

Psycholożka: Rezygnacja z wymieniania się kosztownymi prezentami w klasie mogłaby przynieść korzyści

O to, jak mądrze i z korzyścią dla dzieci podejść do tematu świątecznych prezentów w szkołach zapytaliśmy Monikę Misiak, psycholożkę pracującą m.in. z dziećmi i nastolatkami w jednej z  kujawsko-pomorskich szkół. 

- W klasach 1–3 sprawa jest dość prosta, bo tam dzieci zwykle nie przygotowują sobie wzajemnie prezentów. Funkcjonują fundusze klasowe czy komitet rodzicielski, z których pokrywa się koszty drobnych upominków albo materiałów potrzebnych do ich przygotowania. Skoro taki model dobrze działa w młodszych klasach, to zastanawiam się, dlaczego nie miałby sprawdzić się również w klasach 4–8 - mówi Monika Misiak. -Oczywiście starsze dzieci mają inne potrzeby, inaczej patrzą na świat i na samą ideę prezentów czy Mikołaja. Jednak rezygnacja z wymieniania się prezentami w klasie (np. na rzecz upominków kupowanych z inicjatywy rodziców) mogłaby przynieść korzyści. Taki dzień i tak bywa dla uczniów krępujący — nie wszyscy dobrze się znają, samo złożenie życzeń bywa dla niektórych wyzwaniem, a co dopiero wymyślenie i przygotowanie prezentu. Kwestia kwot również budzi moje wątpliwości. Ceny rosną, więc i składki stają się coraz wyższe. Jednak moim zdaniem wcale nie muszą to być prezenty szczególnie kosztowne.

Byłabym za tym, by szkolna Wigilia była przede wszystkim spotkaniem. Taki dzień można spędzić na integracji, wprowadzając świąteczne aktywności czy zabawy.

W tym roku dużo rozmawiam z dziećmi o prezentach, na które nie trzeba wydawać pieniędzy. I okazuje się, że przygotowanie takiego "upominku" jest możliwe i daje satysfakcję. Przyzwyczailiśmy się do kupowania sobie prezentów w klasach, więc pewnie trudno byłoby nam z tego nagle zrezygnować. Ale dlaczego nie spróbować kontynuować tego, co działa w klasach 1–3 — bardziej symbolicznego, mniej materialnego podejścia, opartego na wspólnym spędzeniu czasu i byciu razem? - zastanawia się ekspertka.

Świąteczne iluminacje rozświetliły Bydgoszcz! Magiczny klimat zachwyca
Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?