Śmiertelny wypadek na skrzyżowaniu Grunwaldzkiej i Wrocławskiej
Do tragedii doszło w niedzielę 3 sierpnia, przed godziną 9.00, na skrzyżowaniu ulic Grunwaldzkiej, Wrocławskiej i Jasnej. 31-letni kierowca porsche, jadący od strony Osowej Góry, wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle i zderzył się z oplem insignią. 70-letni kierowca opla poruszał się prawidłowo i zamierzał skręcić z ul. Grunwaldzkiej w jedną z ulic poprzecznych.
Siła uderzenia była ogromna. Uszkodzone zostały znaki drogowe, sygnalizator świetlny oraz kilka zaparkowanych samochodów. Jak ustalono, jezdnia była śliska po wcześniejszych opadach deszczu. Obaj kierowcy byli trzeźwi.
70-latek zmarł w szpitalu
W wyniku wypadku 70-letni kierowca opla trafił do szpitala w ciężkim stanie. Mimo wysiłków lekarzy zmarł następnego dnia. Policja zatrzymała prawo jazdy kierowcy porsche jeszcze na miejscu zdarzenia.
Akt oskarżenia trafił do sądu
Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Południe skierowała akt oskarżenia 28 listopada.
– Za ten czyn (dopuszczenie się wypadku drogowego, w rezultacie którego zmarł jego uczestnik) oskarżonemu grozi kara 8 lat pozbawienia wolności. Prokurator wziął pod uwagę całokształt okoliczności sprawy. Nie było postaw do innej kwalifikacji prawnej – mówi Włodzimierz Marszałkowski z Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe.
Mężczyzna przyznał się do winy. Prokuratura potwierdza, że miał on na swoim koncie wcześniejsze wykroczenia drogowe, jednak nie miały one wpływu na samą kwalifikację prawną czynu.
– To będzie wzięte pod uwagę przede wszystkim przy wymiarze kary, bo dla samego czynu takiego wpływu nie ma. W głównej mierze dlatego, że były to wykroczenia. Tym samym nie doszło do tak zwanej recydywy – zaznacza Włodzimierz Marszałkowski.
Jechał około 150 km/h przez miasto
Jednym z kluczowych elementów postępowania była prędkość, z jaką poruszał się kierowca porsche. Śledczy ustalili, że była ona skrajnie niebezpieczna.
– Najistotniejsze dla oceny materiału dowodowego jest prędkość, z jaką poruszał się po mieście. Była to prędkość ok. 150 km/h. Do zdarzenia doszło w niedzielne południe. Mężczyzna wystartował spod świateł i bardzo szybko osiągnął taką prędkość. Następnie uderzył w prawidłowo poruszający się pojazd – podkreśla Marszałkowski.
Prokuratura potwierdza również, że posiada informacje o tym, iż oskarżony wcześniej chwalił się w internecie swoimi „wyczynami” za kierownicą.
– Takie mamy informacje, jak najbardziej – przyznaje Marszałkowski.
Bez aresztu, ale z wysokim poręczeniem
Mimo śmiertelnego skutku wypadku sąd nie zdecydował się na tymczasowy areszt dla 31-latka. Zastosowano jednak dozór policyjny oraz poręczenie majątkowe w wysokości 100 tysięcy złotych.
– Aresztu nie było z uwagi na to, że nie było podstaw. Ofiara tego przestępstwa żyła jeszcze i standardowo sprawca został wypuszczony przez policję do domu. Poszkodowany zmarł nieco później. Sam sprawca udał się na policję, więc ta podstawowa wątpliwość, czy będzie utrudniał postępowanie, w tym wypadku nie zachodziła. Zastosowano poręczenie majątkowe – wyjaśnia prokurator.
Sprawa trafi teraz na wokandę Sądu Rejonowego w Bydgoszczy. To sąd zdecyduje o wymiarze kary dla 31-letniego kierowcy porsche.