Nikt nie otwierał kojca przez półtora roku. Borys żył w koszmarnych warunkach

Widok, jaki ukazał się oczom interweniujących, był przerażający. W miejscowości Dziedzinek w gminie Koronowo pies Borys spędził niemal 16 miesięcy w zamkniętym na kłódkę kojcu. Zwierzę nigdy nie wychodziło na zewnątrz, przebywało w nieuprzątniętych odchodach, a w jego misce zamiast wody znajdowała się zielona breja. Czworonóg z licznymi, sączącymi się krwią i ropą ranami został ostatecznie uwolniony 30 października i przewieziony do kliniki weterynaryjnej w Bydgoszczy.

W sobotę, 31 października, organizacja Pogotowie dla Zwierząt nagłośniła historię skrajnie zaniedbanego Borysa. Czworonóg wegetował w koszmarnych warunkach na terenie jednej z posesji w miejscowości Dziedzinek na obszarze gminy Koronowo. Z relacji działaczy wynika, że po przybyciu na miejsce zastali zwierzę brodzące w ogromnej ilości własnych odchodów. Zalegało ich tam tak wiele, że pies nie miał już nawet gdzie stanąć. Przez kolejne dni za jedyny czystszy skrawek podłogi w całym kojcu służył mu mały murek.

Codzienność tego czworonoga wyglądała dramatycznie. Jako pożywienie służyły mu rzucane prosto na brudne podłoże kojca resztki, zlewki, chleb, bułki oraz sporadycznie kości, natomiast w starym garnku stała zzieleniała woda. Zwierzę nie miało nawet szansy na odpoczynek i schronienie w budzie, gdyż jej środek zablokowano połamanymi paletami. Pies został całkowicie pozbawiony miejsca, w którym mógłby się swobodnie położyć.

Właściciel psa Borysa trafił do więzienia. Zwierzę zostało w kojcu

Z ustaleń przedstawicieli Pogotowia dla Zwierząt wynika, że Borys należał do swojego właściciela przez siedem lat. Choć czworonóg spędził ostatnie cztery lata w zamkniętym kojcu, wcześniej mężczyzna wyprowadzał go przynajmniej na spacery, zapewniając mu podstawowy ruch.

Sytuacja psa załamała się 4 lipca 2025 roku. Właśnie wtedy właściciel czworonoga został osadzony w zakładzie karnym, zostawiając w domu psa, żonę oraz chore dziecko. Od tamtego dnia Borys ani razu nie wyszedł już ze swojego zamknięcia.

Była żona osadzonego mężczyzny tłumaczyła później, że dawała psu jeść, jednak sama nigdy nie wchodziła do środka kojca. Gdy stan zdrowia czworonoga zaczął się pogarszać, kobieta miała szukać wsparcia i telefonować między innymi do urzędu gminy Koronowo oraz do schroniska. Z jej słów wynika, że półtora miesiąca temu opuściła mieszkanie, zostawiając Borysa zupełnie samego na pastwę losu.

Interwencja Pogotowia dla Zwierząt w gminie Koronowo. Pies Borys trafił do kliniki w Bydgoszczy

Czworonóg przetrwał ten najtrudniejszy okres wyłącznie dzięki zaangażowaniu kobiet, które przez ostatnie półtora miesiąca podawały mu jedzenie i wlewały wodę przez metalowe kraty. Osoby te nieustannie szukały ratunku dla uwięzionego zwierzęcia, co ostatecznie doprowadziło do skutecznej interwencji na posesji.

Dnia 30 października ratownicy przecięli zabezpieczającą wejście kłódkę i otworzyli bramkę kojca. Dzięki temu Borys po blisko 16 miesiącach uwięzienia mógł wreszcie po raz pierwszy stanąć łapami na trawie.

Bezpośrednio po zakończeniu akcji ratunkowej zwierzę przetransportowano do kliniki weterynaryjnej na terenie Bydgoszczy. Lekarze oceniają stan czworonoga jako poważny, ponieważ na całym jego ciele znajdują się otwarte rany, z których sączy się ropa oraz krew. Przed psem teraz długotrwałe leczenie i trudna walka o odzyskanie zdrowia.

Przedstawiciele Pogotowia dla Zwierząt przedstawili dramatyczne losy Borysa w sobotę, 31 października, za pośrednictwem swojego profilu na Facebooku. W opublikowanym wpisie działacze zamieścili także fotografie, które dokładnie dokumentują wstrząsające warunki bytowe psa przez ostatnie miesiące.

Równolegle w serwisie Pomagam.pl uruchomiono specjalną zbiórkę pieniędzy przeznaczoną na pokrycie kosztów leczenia uratowanego czworonoga.

Pokazowe karmienie w myślęcińskim zoo to prawdziwy hit! Byliśmy na miejscu

ROLKI