Śledczy nie mają wątpliwości. Rzeczy przy szczątkach należały do zaginionej Jowity Zielińskiej!

Nowe fakty w sprawie tajemniczego zaginięcia Jowity Zielińskiej z powiatu rypińskiego. Dziennikarze "Super Expressu" dowiedzieli się, że przedmioty zabezpieczone przy ludzkich szczątkach bezsprzecznie stanowiły własność poszukiwanej 30-latki. Teraz służby czekają na ostateczne potwierdzenie, czy odkryte kości to faktycznie ciało zaginionej kobiety.

Postępowanie dotyczące makabrycznego znaleziska w kompleksie leśnym nieopodal Rypina nabiera tempa. Reporterzy "Super Expressu" nieoficjalnie ustalili u źródła zbliżonego do organów ścigania, że przedmioty znalezione tuż obok ludzkich kości z całą pewnością należały do Jowity Zielińskiej. Stanowi to niezwykle mocny dowód na to, że odnalezione niedawno ciało może ostatecznie rozwiązać zagadkę tajemniczego zniknięcia kobiety sprzed blisko dwóch lat.

Pomimo tak kategorycznych wniosków dotyczących odzieży i rzeczy osobistych, funkcjonariusze nadal wstrzymują się z oficjalnym potwierdzeniem tożsamości zmarłej osoby. Dopiero szczegółowe testy genetyczne pozwolą śledczym na ostateczne zamknięcie tej bolesnej kwestii.

Zabezpieczone na miejscu próbki trafiły już do renomowanego laboratorium kryminalistycznego, gdzie przejdą specjalistyczną analizę. Przedstawicielka prokuratury przekazała mediom, że oczekiwanie na ostateczne i niepodważalne ekspertyzy potrwa prawdopodobnie od dwóch do trzech tygodni.

Na chwilę obecną jest za wcześnie, aby stwierdzić, czy odnalezione szczątki należą do Jowity, ale jest duże prawdopodobieństwo, że tak właśnie jest – powiedziała nam w poniedziałek, 20 lipca prokurator Małgorzata Kręcicka, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Włocławku.

Makabryczne odkrycie pod Rypinem. Zwłoki Jowity Zielińskiej mogły zostać podrzucone

Z informacji zebranych przez "Super Express" wynika, że detektywi bardzo poważnie weryfikują hipotezę o przeniesieniu ciała do lasu długo po śmierci ofiary. Głównym argumentem przemawiającym za tą teorią jest wyjątkowo płytkie zakopanie ludzkich szczątków. Mundurowi są wręcz przekonani, że przy tak niedbałym sposobie ukrycia, przypadkowe odkrycie zwłok było wyłącznie kwestią czasu.

Ponadto specjaliści zajmujący się profilowaniem kryminalnym sugerują, że nieznany sprawca mógł z premedytacją porzucić ciało w tak wyeksponowanym punkcie i charakterystyczny sposób. Taki ruch mógł stanowić bezczelne wyzwanie rzucone organom ścigania, przypominające prowokacyjny komunikat o rzekomej bezkarności mordercy.

Zaginięcie Jowity Zielińskiej. Kobieta zniknęła zaledwie 200 metrów od własnego domu

Do dramatycznych wydarzeń doszło 6 lipca 2024 roku, kiedy to Jowita Zielińska standardowo wracała z pracy do swojego miejsca zamieszkania. Wczesnym popołudniem, około godziny 12.30, wyruszyła rowerem z miejscowości Rogowo, zahaczając jeszcze po drodze o lokalny cmentarz. Zapisy z kamer monitoringu oraz zeznania naocznych świadków jednoznacznie potwierdziły, że kontynuowała później jazdę bezpośrednio w stronę swojego domu.

Aby bezpiecznie dotrzeć na własne podwórko, poszukiwanej 30-latce brakowało już zaledwie około 200 metrów. Niestety, nigdy nie zdołała przekroczyć progu swojego domu i od tamtej pory słuch o niej zaginął.

Kolejne długie miesiące upłynęły pod znakiem zmasowanych działań poszukiwawczych, w które włączyli się mundurowi, strażacy, leśnicy oraz potężna rzesza cywilnych ochotników. Przeszukiwano lasy, pola, bagna oraz okoliczne akweny, wykorzystując do tego nowoczesny sprzęt i psy wyszkolone do tropienia ludzi. Mimo gigantycznego zaangażowania sił oraz środków, wielomiesięczna akcja w terenie nie przyniosła absolutnie żadnego przełomu prowadzącego do zaginionej mieszkanki powiatu rypińskiego.

Nadzieja na popchnięcie sprawy do przodu pojawiła się 10 sierpnia 2024 roku, gdy w okolicach Wierzchowisk natrafiono na zielony jednoślad poszukiwanej. Rower leżał w oddaleniu pięciu kilometrów od jej domu, w rejonie zupełnie obcym dla zaginionej. Śledczy do dzisiaj głowią się nad tym, czy pojazd znajdował się tam od feralnego popołudnia, czy został podrzucony dużo później.

Po odnalezieniu roweru służby kontynuowały żmudne przeczesywanie rozległych terenów, stale angażując w te działania setki osób. Prawdziwy punkt zwrotny nastąpił jednak całkiem niedawno, a dokładnie 18 lipca, kiedy to zaledwie pół kilometra od domu zaginionej natrafiono na ludzkie szczątki i fragmenty ubrań.

Wszelkie narastające wątpliwości dotyczące tego, czy odnalezione w płytkim grobie kości to ostateczny i tragiczny koniec poszukiwań Jowity Zielińskiej, rozwieją ostatecznie specjalistyczne badania DNA.

Pokój Zbrodni - mordowali małżenstwa