Szymon zmaga się z groźnym rakiem mózgu. Potrzebne były operacje
Największą siłą do walki dla mężczyzny są jego bliscy. W domu czekają na niego córeczki: 2,5-letnia Zuzia oraz półroczna Róża. To dla nich bydgoszczanin robi wszystko, co w jego mocy, by pokonać chorobę.
Życie mężczyzny wywróciło się do góry nogami w jednym momencie, gdy dowiedział się o nowotworze. Diagnoza, jaką usłyszał, to wysoce agresywny i nieobliczalny guz mózgu.
W jego głowie wykryto zmianę nowotworową wielkości mandarynki. Jak podkreśla, diagnoza nowotworowa to zawsze szok, zwłaszcza dla młodego człowieka, który dopiero buduje swoją rodzinę i snuje plany na przyszłość.
Mężczyzna natychmiast rozpoczął leczenie. By ratować życie, musiał przejść skomplikowaną operację wycięcia guza, a następnie kolejne trzy interwencje chirurgiczne, wymuszone przez niebezpieczne zakażenie gronkowcem złocistym.
Konieczne było usunięcie części kości czaszki i zastosowanie implantu, który ostatecznie też musiał zostać usunięty. Bydgoszczanin zaznacza, że to ciężkie doświadczenie na stałe odcisnęło na nim swoje piętno.
Mimo zakończenia etapu operacyjnego mężczyzna nadal żyje w napięciu. Największy lęk budzi w nim ryzyko nawrotu śmiertelnej choroby, która może w każdej chwili powrócić.
Mam dla kogo żyć. Pragnę tylko jednego: być przy Zuzi i Róży, kiedy będą odkrywać świat – pisze Szymon na stronie zbiórki.
Wyniki badań dają nadzieję ojcu z Bydgoszczy
Dzięki zebranym wcześniej funduszom mężczyzna mógł sfinansować specjalistyczne badania genetyczne. Wyniki pokazały jednak, że ze względu na zmiany pooperacyjne i otwartą komorę mózgu, niemożliwe jest zastosowanie u niego terapii Nanotherm.
Nadeszły jednak i lepsze wieści. Zgodnie z najnowszą klasyfikacją guz w głowie 33-latka to gwiaździak (astrocytoma IDH-mutant, CNS WHO grade 4). To odkrycie daje mu szansę na lepsze perspektywy leczenia.
Mimo to zagrożenie wciąż wisi w powietrzu. 33-latek z Bydgoszczy stara się być gotowy na najgorsze scenariusze oraz ewentualną konieczność szybkiego podjęcia nowatorskich form terapii, gdy tylko będzie to wymagane.
Szymon błaga o szansę dla córeczek
Bydgoszczanin dokładnie wie, dla kogo toczy tę walkę. Pragnie być świadkiem, jak jego młodsza córka mówi pierwsze słowa, oraz asystować starszej na każdym kroku dorastania. Jego największym marzeniem jest móc cieszyć się drobnymi, domowymi radościami – od nauki jazdy na rowerku, przez poranki pełne śmiechu, po czułe pocieszanie pociech w gorszych chwilach.
Nowoczesna medycyna, oferująca między innymi immunoterapię i molekularne profilowanie guza, otwiera nowe możliwości, jednak wiązane z nimi koszty są gigantyczne i nie obejmuje ich refundacja NFZ. Z tego powodu ruszyła zbiórka pieniędzy, by ojciec mógł kontynuować badania i mieć zagwarantowane środki, gdy innowacyjna kuracja okaże się potrzebna tu i teraz.
Obecnie bydgoszczanin docenia każdą chwilę z rodziną. Rzeczy, które kiedyś wydawały się banalne – jak uśmiech dziecka czy poranne śniadanie – teraz są dla niego największym skarbem, który pragnie chronić za wszelką cenę.
Nie chcę być dla nich tylko wspomnieniem z opowieści mamy. Moje córeczki potrzebują taty z krwi i kości, który ich obroni i zawsze przy nich będzie – pisze.
Z całego serca dziękuję za dotychczasowe wsparcie i zaufanie. I raz jeszcze, jako ojciec i mąż, błagam Was o pomoc. Pomóżcie mi zebrać środki na dalszą diagnostykę i nowoczesne leczenie. Dajcie mi szansę, bym mógł patrzeć, jak moje córeczki dorastają... – apeluje Szymon.