Dramat rozegrał się w zadbanej kamienicy przy ulicy Kanałowej dokładnie 10 lutego 2020 roku. Z zewnątrz życie Stelli F. wyglądało na idealne – miała kochającego męża, córkę i przestronne mieszkanie. Radość w rodzinie zapanowała ponownie 23 grudnia 2019 roku, gdy na świat przyszli bliźniacy, Szczepan i Wincenty. Nikt nie przypuszczał jednak, że kobieta toczy wewnętrzną walkę z potężnym przeciwnikiem. Młoda matka cierpiała na głęboką depresję poporodową, która nasiliła się, gdy jej partner musiał wrócić do pracy po wykorzystaniu urlopu.
Pozostawiona sama w domu kobieta dopuściła się czynu, który trudno zrozumieć. Utopiła swoich sześciotygodniowych synów w wanience. Po dokonaniu zbrodni wykonała wstrząsający gest – ubrała martwe dzieci w nowe ubranka i ułożyła w łóżeczkach, pozorując ich sen. Następnie sama targnęła się na swoje życie, połykając dużą dawkę leków i popijając je winem.
Polecany artykuł:
Zaniepokojony mąż i interwencja sąsiadki
Koszmar odkryła sąsiadka, którą o sprawdzenie mieszkania poprosił zaniepokojony brakiem kontaktu mąż Stelli. Kobieta weszła do lokalu i natychmiast wezwała służby ratunkowe. Niestety, dla niemowląt było już za późno – mimo godzinnej reanimacji chłopcy zmarli. Ratownikom udało się natomiast ocalić matkę bliźniaków. Płukanie żołądka uratowało ją przed śmiercią.
Śledczy zlecili szczegółowe badania psychiatryczne, aby ustalić stan zdrowia kobiety w momencie tragedii. Początkowa opinia okazała się niewystarczająca, dlatego prokuratura wystąpiła o uzupełniającą ekspertyzę. Ostateczny werdykt biegłych nie pozostawił wątpliwości: Stella F. była całkowicie niepoczytalna w chwili zabójstwa dzieci. Zamiast do więzienia, trafiła na leczenie w zamkniętym oddziale psychiatrycznym. Rocznica śmierci Szczepana i Wincentego stanowi bolesne memento o niszczycielskiej sile depresji.