W sobotę, 22 kwietnia w rejonie miejscowości Zamość, 15 km od Bydgoszczy jeden z przechodniów znalazł nieznany wojskowy obiekt – prawdopodobnie rakietę lub drona. Dwa dni później – w poniedziałek na miejscu zjawiły się służby.
Obiekt miał spać na ziemię już jakiś czas wcześniej. Miał być nieuzbrojony, a wjazdu do lasu pilnowała Żandarmeria Wojskowa. Wcześniej natomiast w stan gotowości postawione zostały wojsko, straż pożarna, a także policja.
Wiele wskazywało na to, że obiekt to pocisk powietrze-ziemia i nie ma w nim głowicy. W czwartek, 27 kwietnia przez kilka godzin trwały poszukiwania jej szczątków. Również wtedy pojawiły się nieoficjalne informacje, że na obiekcie znaleziono napisy w języku rosyjskim.
Jeszcze tego samego dnia służby opuściły las w Zamościu. Obiekt został wywieziony, a na miejscu pozostał okrąg z piasku o średnicy kilkunastu metrów.
Według najnowszych informacji przekazanych przez Onet – wojsko nadal nie ma pewności, co tak dokładnie znaleziono pod Bydgoszczą.
Jak zaznaczył anonimowy informator portalu - na razie nie ma żadnych raportów. Żołnierze podejrzewali, że obiekt mógł pochodzić z czasów II wojny światowej bądź z okresu, gdy na terenie kraju stacjonowały wojska radzieckie. Obecnie okazuje się, że sprawa może być znacznie poważniejsza.
— W lesie pod Bydgoszczą najprawdopodobniej znaleziono rosyjską rakietę, która została wystrzelona z ich samolotu z terenu Białorusi. Nie mamy jeszcze stuprocentowego potwierdzenia tego faktu, ale wiele wskazuje na to, że chodzi o sytuację sprzed kilku miesięcy. Nasze radary Centrum Operacji Powietrznej śledziły wówczas lot tej rakiety, ale w pewnym momencie ją zgubiły – podał informator Onetu, wysoko postawiony oficer Wojska Polskiego.
To na razie jedna z hipotez. Na chwilę obecną nie pojawiły się żadne oficjalne informacje w tej sprawie.