Łukasz ruszył na policjantów z nożem. Padł śmiertelny strzał. Dotarliśmy do rodziny zmarłego

2026-10-12 15:18

Łukasz B. przebywał u swoich bliskich w jednej z bydgoskich kamienic, kiedy ze względu na jego niepokojące zachowanie wezwano służby. Interwencja policji przybrała dramatyczny obrót, kończąc się śmiercią 44-latka. Krewna zmarłego podkreśla w rozmowie z "Super Expressem", że mężczyzna zmagał się z chorobą i krytykuje zachowanie funkcjonariuszki, która użyła broni.

Tragedia w Bydgoszczy. Mieszkańcy kamienicy w szoku

Dramatyczne sceny rozegrały się na terenie posesji przy ulicy Stawowej w województwie kujawsko-pomorskim. Para mieszkająca w pobliskiej kamienicy przyznała dziennikarzom "Super Expressu", że nocny incydent to szok dla lokalnej społeczności.

- Nie wiedzieliśmy tego. Usłyszeliśmy strzał. Było już późno - usłyszał reporter "SE".

W oficynie wspomnianego budynku mieszkają bliscy 44-letniego Łukasza B. Sam mężczyzna, będący ojcem dwóch synów, na co dzień rezydował w innej dzielnicy Bydgoszczy. Feralnego wieczoru stan 44-latka wzbudził ogromny niepokój. Jego ciotka natychmiast skontaktowała się z przebywającą w Szczecinie siostrą mężczyzny, a ta niezwłocznie wykręciła numer alarmowy. Rzeczniczka KWP w Bydgoszczy, mł. insp. Monika Chlebicz, wyjaśniła na łamach "SE" powody przyjazdu radiowozu.

- Około godziny 21 policjanci z Bydgoszczy zostali wezwani na interwencję przy ulicy Stawowej. Interwencja dotyczyła agresywnego mężczyzny, który miał dokonywać samookaleczeń. Po przybyciu na miejsce pierwszego patrolu funkcjonariusze wezwali wsparcie. Mężczyzna pozostawał agresywny, nie reagował na polecenia policjantów, przez cały czas trzymając w ręku nóż - przekazała funkcjonariuszka.

Z relacji policjantki wynika również, że obecny na miejscu zespół ratownictwa medycznego. Sytuacja wymknęła się spod kontroli. Finał tej konfrontacji okazał się najgorszym z możliwych scenariuszy.

- W pewnym momencie ruszył w kierunku policjantów z nożem. Funkcjonariuszka oddała strzał w stronę agresora. Karetka była na miejscu, gdy trwała interwencja. Mężczyzna został zraniony. Po godzinie 22 otrzymaliśmy informację, że mężczyzna zmarł. O zdarzeniu została powiadomiona prokuratura - wyjaśniła oficer prasowa KWP w Bydgoszczy.

Śledztwo po użyciu broni w Bydgoszczy. Zaskakujące słowa ciotki Łukasza B.

Sprawą natychmiast zajęły się odpowiednie organy. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy, prokurator Agnieszka Adamska-Okońska potwierdziła uruchomienie procedur prawnych, związanych z ewentualnym przekroczeniem uprawnień służbowych.

- W tej sprawie zostało wszczęte śledztwo z artykułu 231 kodeksu karnego - zaznaczyła.

Dziennikarz Radia ESKA Bydgoszcz ustalił dodatkowo, że w celu zagwarantowania obiektywizmu, sprawę poprowadzi inna jednostka prokuratury. Ciało 44-latka zabezpieczono do specjalistycznej sekcji zwłok, a całe zdarzenie weryfikuje Biuro Spraw Wewnętrznych Policji. Tymczasem bliscy zmarłego, w rozmowie z reporterami "Super Expressu", przedstawiają własną perspektywę. Krewna mężczyzny podkreśliła jego problemy zdrowotne i opisała, jak zareagowała funkcjonariuszka.

- To był bardzo dobry człowiek, ale bardzo chory. To jego siostra zadzwoniła na policję. To działo się przed domem. On miał nóż w ręku. Między policjantką, a nim było pięć metrów. Ona strzeliła w klatkę, a nie w nogi. Szkoda - usłyszał dziennikarz "SE".

Do sprawy i kolejnych ustaleń służb będziemy wracać w serwisie ESKA News!

Pokój Zbrodni - Zwłoki kobiety bez głowy rąk i nóg

ROLKI