Spis treści
Tragiczny finał poszukiwań Jowity Zielińskiej. Analiza genetyczna nie pozostawia złudzeń
Nie ma już wątpliwości, do kogo należały szczątki znalezione w lipcu 2026 roku na terenie lasu w Lisinach. Badania DNA potwierdziły, że była to poszukiwana od ponad dwóch lat Jowita Zielińska. Nadal niewyjaśniona pozostaje jednak przyczyna i przebieg jej śmierci. Śledczy biorą pod uwagę różne możliwości, w tym nieszczęśliwy wypadek oraz udział osób trzecich. Małgorzata Kręcicka, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Włocławku, przekazała "Super Expressowi", że w sprawie prowadzone jest intensywne śledztwo.
Na ludzkie kości natrafili w lipcu 2026 roku grzybiarze. Znajdowały się one w lesie zaledwie około pół kilometra od domu, w którym zaginiona mieszkała z rodziną swojego zmarłego męża. Już po dokonaniu makabrycznego odkrycia pojawiły się przypuszczenia, że mogą to być szczątki Jowity Zielińskiej. Przy kościach znaleziono bowiem elementy garderoby oraz wisiorek, które wskazywały na taki scenariusz.
Co stało się z 31-latką? Jednoślad odkryto w Wierzchowiskach
Po raz ostatni Jowitę Zielińską widziano 6 lipca 2024 roku. Tego dnia rano mieszkanka Lisin pojechała do pracy. Była zatrudniona w sklepie mięsnym. Po zakończeniu zmiany wracała do domu, a w Rogowie wysiadła z busa i dalszą drogę pokonywała rowerem. Między godz. 13 a 14 zauważono ją w Rojewie, około kilometra od miejsca zamieszkania. Od tego momentu nie było już wiadomo, co się z nią stało.
Istotny ślad pojawił się dopiero po ponad miesiącu poszukiwań. 10 sierpnia we wsi Wierzchowiska odnaleziono rower należący do zaginionej. Leżał między drzewami, kilkadziesiąt metrów od ścieżki, co mogło wskazywać, że ktoś próbował go ukryć. Jednoślad został poddany dokładnym oględzinom, jednak nie stwierdzono na nim żadnych uszkodzeń.
Brak śladów na rowerze nie pozwolił jednak wykluczyć wersji zakładającej nieszczęśliwy wypadek. Policja brała wówczas pod uwagę również możliwość, że po zdarzeniu ktoś mógł przenieść i ukryć jednoślad. W momencie zaginięcia Jowita Zielińska miała 31 lat. Jej mąż zmarł w 2018 roku, a kobieta mieszkała z teściami w Lisinach w okolicach Rypina.