Spis treści
Zabójstwo w woj. kujawsko-pomorskim. Tragedia w Grucie
Piotr i Anna stanowili z pozoru bardzo zgrane małżeństwo z dość długim stażem. Atrakcyjna 28-latka, która w czerwcu obchodzi urodziny, oraz jej starszy o rok mąż wychowywali wspólnie dwie małe pociechy, z których ojciec był niesamowicie dumny i poza którymi nie widział świata.
- Oni mają dwie córki. Jedna ma 10 lat, druga 6 - mówi nam jedna z mieszkanek Gruty koło Grudziądza (województwo kujawsko-pomorskie). - Gdy to się stało, dzieci nie było w domu. Teraz dziewczynki po tym wszystkim są u mamy Piotra - dodaje poruszona w rozmowie z "Super Expressem".
Polecany artykuł:
- Ona chodziła po wsi i mówiła, że on o nią jest bardzo zazdrosny - mówi reporterowi "SE" jedna z mieszkanek Gruty.
Feralnego weekendu para przebywała w domu bez dzieci, ponieważ córki pojechały w odwiedziny do babci. Zwykła wymiana zdań nagle przerodziła się w drastyczną awanturę. W minioną niedzielę (26 kwietnia 2026 r.) około godziny 1:00 w nocy Anna skontaktowała się ze służbami ratunkowymi, przyznając się dyspozytorowi do ugodzenia partnera nożem. Próbowała ratować umierającego na jej oczach mężczyznę. Ratownicy medyczni z pogotowia natychmiast po przybyciu rozpoczęli reanimację, jednak ostatecznie ich działania nie przyniosły żadnego efektu.
Kulisy zbrodni w Grucie. Śledczy ujawniają nowe fakty
Z nieoficjalnych informacji wynika, że w trakcie pierwszych przesłuchań podejrzana Anna przyznała się do zadania dwóch bezpośrednich pchnięć. Pierwsze cięcie miało trafić w rejon szyi, natomiast drugie wymierzono w prawą część klatki piersiowej.
- W tle tej sprawy pojawia się zdrada - mówi "Super Expressowi" jeden z grudziądzkich śledczych. - Kobieta w chwili zatrzymania była pijana. W jej krwi były ponad dwa promile alkoholu - dodaje.
- 27-letnia Anna H. została zatrzymana jeszcze na miejscu zdarzenia. Sekcja zwłok wykazała, że do zgonu jej męża doszło w wyniku odniesionej przez niego jednej rany kłutej, która spowodowała wstrząs hipowolemiczny. Kobiecie postawiony zarzut pozbawienia życia 28-letniego mężczyzny - mówi reporterowi Radia ESKA Grudziądz Magdalena Chodyna z Prokuratury Rejonowej w Grudziądzu.
W domu razem z całą rodziną żył również niewielki pies. Wiadomo, że po tych dramatycznych wydarzeniach zwierzak konsekwentnie odmawia powrotu na miejsce zbrodni. Za popełnione czyny zatrzymanej Annie H. grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.