Sąd zadecydował o losie 13-latka z Wąbrzeźna
Jak ustaliło Radio Eska, znana jest już decyzja sądu w sprawie 13-letniego mieszkańca powiatu wąbrzeskiego, oskarżanego o przygotowywanie ataku z użyciem bagnetu na szkolnych korytarzach. Organ sprawiedliwości postanowił o tymczasowym umieszczeniu małoletniego w młodzieżowym ośrodku wychowawczym.
Przed wydaniem tej decyzji chłopiec przebywał w policyjnej izbie dziecka. Sąd nie ujawnił dotychczas żadnych szczegółów dotyczących samego wysłuchania 13-latka, ani tego, na podstawie jakich dokładnie materiałów funkcjonariusze wpadli na jego trop.
Szokujące doniesienia o planowanym przez nastolatka ataku ujrzały światło dzienne 28 września. W nocy do wąbrzeskiej policji wpłynął niepokojący sygnał z Biura Międzynarodowej Współpracy Policji Komendy Głównej. Z przekazanych informacji wynikało, że chłopiec zamierza przeprowadzić w swojej szkole akt przemocy. Co więcej, w zgłoszeniu znalazła się potworna informacja sugerująca, że nastolatek uśmiercił wcześniej kilka kotów.
Podczas przeszukania, w plecaku chłopca funkcjonariusze odnaleźli bagnet, a w jego domu – tasak. W rozmowie z Radiem Eska, Ewa Podgórska z Kuratorium Oświaty potwierdziła, że 13-latek był pod opieką szkolnego psychologa i pedagoga. Powodem był jego zamknięty charakter i trudności w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami. Jednak, jak zaznaczyła przedstawicielka kuratorium, wcześniej nie zdradzał on żadnych zachowań agresywnych.
Matka 13-latka nie wierzy w zarzuty stawiane jej synowi
Dzień później, 29 września, pochylił się nad tą sprawą sąd rodzinny. W tym samym czasie w powiecie wąbrzeskim pojawił się dziennikarz "Super Expressu", który skontaktował się z rodzicami nastolatka. Pomimo oficjalnych komunikatów policji o znalezionej broni, zabitych kotach i planowanej zbrodni, najbliżsi nie dają wiary, że ich dziecko mogłoby zaplanować masakrę.
- Nie wierzę w to, co mówią o moim synu
– przekazała krótko reporterowi "SE" wyraźnie rozemocjonowana matka chłopca. Ojciec nastolatka nie zdecydował się na rozmowę z prasą. Rodzina przeżywa obecnie prawdziwy dramat.
Sam zatrzymany sprawia wrażenie drobnego i cichego nastolatka. Patrząc na jego fizjonomię, trudno uwierzyć, że byłby w stanie zaplanować coś tak okrutnego.
- Na szczęście do niczego nie doszło, ale część uczniów i ich rodziców przeraziła się tym faktem. W związku z tym, dyrekcja powołała zespół ze specjalistami, psychologiem, pedagogiem specjalnym. Oni wytłumaczą, że trzeba zachować spokój
– uspokajała Ewa Podgórska z bydgoskiego Kuratorium Oświaty na antenie Radia Eska.
Przedstawiciele dyrekcji szkoły odmówili komentarza "Super Expressowi". Z kolei ojciec jednego ze szkolnych kolegów chłopca przyznał, że 13-latek kompletnie nie sprawiał wrażenia kogoś, kto mógłby dopuścić się tak dramatycznego czynu. Dodatkowo, rodzice chłopca to szanowani członkowie lokalnej społeczności, którzy wychowują łącznie sześcioro dzieci.