Po ujawnieniu szokujących nagrań z wnętrza pojazdu ratunkowego, na których widać agresywne zachowanie załogi wobec umierającego chłopaka, wojewoda natychmiast zlecił szczegółową inspekcję. Dziennikarze „Gazety Pomorskiej” dotarli do raportu końcowego, który punktuje szereg uchybień. Kontrolerzy wzięli pod lupę między innymi czas reakcji zespołu oraz sam moment transportu poszkodowanego na Szpitalny Oddział Ratunkowy.
Dramat rozegrał się 4 stycznia 2024 roku, kiedy to 19-letni Aleksander uciekał przed funkcjonariuszami policji. Podczas pościgu przy ulicy Sienkiewicza nastolatek niefortunnie nadział się na metalowy element ogrodzenia boiska przy I LO. Do obficie krwawiącego chłopaka wezwano medyków, jednak jego życia nie udało się uratować. Bezpośrednią przyczyną zgonu w szpitalu było wykrwawienie.
Błędy w dokumentacji i opóźniony wyjazd
Analiza przeprowadzona przez zespół kontrolny wskazuje, że funkcjonariusz policji precyzyjnie określił stan poszkodowanego, wzywając pomoc „do dorosłego mężczyzny z uwagi na wystąpienie urazu uda i silne krwawienie”. Dyspozytornia przyjęła zgłoszenie w trybie pilnym o godzinie 15:46:03, a najbliższa wolna załoga została przydzielona do zdarzenia zaledwie kilkanaście sekund później.
Weryfikacja danych wykazała jednak istotne różnice w raportach. Choć system tabletowy odnotował wyjazd o 15:46:50, to zapisy GPS wskazują dopiero na godzinę 15:49:29. Oznacza to, że dopuszczalny czas wyjazdu został przekroczony o ponad dwie minuty. Według ustaleń „Pomorskiej”, stwierdzono również brak włączonej sygnalizacji świetlnej, błędnie wprowadzony status przejazdu oraz rozbieżność czasową między dokumentacją a stanem faktycznym wynoszącą blisko trzy minuty.
Polecany artykuł:
Transport rannego do szpitala trwał niemal 11 minut i odbywał się w drugim kodzie pilności, co oznacza jazdę bez użycia sygnałów uprzywilejowania. Działo się tak, mimo że karetka była wyposażona w niezbędny sprzęt do tamowania krwotoków. W dokumentacji medycznej wpisano, że stan 19-latka był stabilny i nie stwierdzono czynnego krwawienia, co stało w sprzeczności z realnym zagrożeniem życia.
Działania personelu na SOR w Grudziądzu
Wątpliwości budzi również postępowanie personelu szpitalnego, o czym donosi „Gazeta Pomorska”. Przekazanie pacjenta na oddziale ratunkowym nastąpiło dopiero po 11 minutach, a kolejne 10 minut upłynęło, zanim w systemie triażu oznaczono go priorytetowym kolorem czerwonym. Raport wojewody punktuje te opóźnienia, cytując oświadczenie dyrekcji, według której pierwsza konsultacja lekarska miała charakter „natychmiastowy”.
„Szpital nie posiada szczegółowej instrukcji systemu zarządzania jakością, opisującej postępowanie w przypadku zbyt długiego czasu oczekiwania na przekazanie pacjenta przez ZRM w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Stosowna instrukcja jest obecnie w trakcie przygotowania”