Pożar zabrał mu wszystko. Historia seniora z Bydgoszczy porusza serca
Swoje mieszkanie oddał bliskim. Trzy lata temu pan Janusz z Bydgoszczy odebrał swoje ostatnie wynagrodzenie. Za pieniądze kupił samochód dostawczy. To właśnie w nim mieszkał w ostatnim czasie. Pojazd był schronieniem szczególnie w czasie zimy, gdzie mógł się ogrzać.
W niedzielę, 18 stycznia, senior stracił w pożarze swój tymczasowy dom. Dzięki szybkiej reakcji mieszkańców i lokalnych przedsiębiorców starszy mężczyzna nie pozostanie na mrozie. Otrzymał zastępczy pojazd, w którym może się ogrzać.
- Ja bym się popłakał, Nie mam słów. Straciłem mój dorobek, Miałem tam przykrycie, butlę na gaz miałem również. Dzięki niej mogłem się ogrzać czy podgrzać wodę – zaznacza pan Janusz w rozmowie z reporterem Radia Eska.
Pan Janusz nie chce skorzystać z noclegowni, bo — jak twierdzi — nie chce zabierać miejsca innym potrzebującym, którzy nie mają gdzie się schronić. Dopóki ma swoje tymczasowe schronienie, czyli samochód, jest w stanie funkcjonować samodzielnie. Najważniejsze jest dla niego, by przetrwać zimę.
- Nie jest mi aż tak zimno. Zwłaszcza, że mam samochód. Trzeba być troszeczkę grubo ubranym i można przetrwać noce – zaznacza pan Janusz.
Społecznicy pomogli panu Januszowi z Bydgoszczy. „Rano mogłoby go już nie być”
Jak podaje policja, w niedzielę 18 stycznia około godz. 9.30 na parkingu przy ul. Boya-Żeleńskiego doszło do pożaru samochodu. Ogień zniszczył także przyczepę należącą do mężczyzny, a nadpaleniu uległ również bok zaparkowanego obok fiata ducato. Historia pana Janusza poruszyła mieszkańców Bydgoszczy.
- Panu Januszowi spłonął samochód, który był tak naprawdę jego domem. Postanowiliśmy zadziałać w tej sprawie, szczególnie, że wiemy jest to osoba niepijąca. Skontaktowałem się ze znajomym, który prowadzi komis samochodowy i już wieczorem podstawiliśmy panu Januszowi tymczasowy pojazd. Zatankowaliśmy go do pełna, żeby mógł się w nim dogrzewać. Wiemy, że nie jest to najlepsze rozwiązanie, ale zdajemy sobie sprawę, że gdybyśmy tego nie zrobili, rano mogłoby już pana Janusza nie być – mówi Marcin Jankowski, inicjator akcji.
Senior może korzystać z auta tak długo, jak będzie chciał – zaznaczają społecznicy. Dodają, że choć próbowali pomóc panu Januszowi w załatwieniu miejsca w Domu Pomocy Społecznej, mężczyzna nie chciał się na to zgodzić. Pan Janusz nie kryje swojego wzruszenia.
- Zjawili się dobrzy ludzie i dali mi samochód. Wziąłem go na jakiś czas aż ta zima przejdzie. Wtedy będę mógł auto oddać. Zima jest najtrudniejsza – zaznacza pan Janusz.
Mieszkańcy zbierają pieniądze na przyczepę kempingową dla pana Janusza
Społecznicy zbierają też pieniądze na dalszą pomoc seniorowi. Chcą kupić mu większe albo nawet przyczepę kempingową. Pan Janusz jest znany pracownikom socjalnym. MOPS wielokrotnie proponował mu nocleg w schronisku, ale mężczyzna za każdym razem odmawiał. Dostarczono mu koc, śpiwór, żywność o przedłużonym terminie ważności.