ludzie z pasją

W sadzie pana Marka pod Bydgoszczą dzieje się magia. Najpierw rodzinne zrywanie czereśni, a potem wspólne ognisko

2024-07-21 10:07

- Ludzie dzwonią, dopytują, kiedy zaczynamy sezon. A ja ich poznaję po głosie: to rodzina z dwójką dzieci, co była rok temu, a to starsza pani, która przyjeżdża od lat - opowiada pan Marek, sadownik z Gogolina w powiecie bydgoskim. - Oni też są dobrzy. Nie pytają już, czy mam słodkie czereśnie, czy soczyste, duże czy małe. Pytają o konkrety: czy mam odmianę Summit albo Tamarę. Nauczyli się - cieszy się sadownik. Już czwarty rok zaprasza do swojego sadu wszystkich chętnych. Mogą zrywać, ile tylko chcą, płacą mniej niż połowę sklepowej ceny (wiadomo, że podjadą, ile wlezie, ale pan Marek przymyka życzliwe oko). Największą frajdę mają z tego rodziny z dziećmi. W tym roku specjalnie dla nich pan Marek przygotował dodatkową atrakcję.

Można mieć czereśnie za pół ceny. Trzeba je tylko samemu zerwać w sadzie pod Bydgoszczą

W sadzie Marka Grotkowskiego w Gogolinie (powiat bydgoski, gmina Koronowo, to ok. 25 km od Bydgoszczy) rośnie blisko 500 drzew owocowych. To czereśnie różnych odmian, m.in. Summit, Tamara, Canada Giant i Aida. Sadownik właśnie dał ogłoszenie, że każdy może przyjechać, by zerwać, ile tylko udźwignie i mieć je po bardzo okazyjnej cenie: 10 zł za kilogram, czyli takiej samej jak rok temu. Jeśli pogoda pozwoli, zbiory potrwają do 1 sierpnia.

Samozbiory czereśni. Owoce można mieć za połowę sklepowej ceny: 10 zł za kilogram

Pan Marek robi tę akcję już czwarty raz. Samozbiory to jedyny sposób, w jaki sprzedaje czereśnie. W tym roku sezon rozpocznie 15 czerwca, ale telefony rozdzwoniły się znacznie wcześniej.

- Ludzie dzwonią, dopytują, kiedy mogą przyjechać, żeby zrywać owoce. A ja ich poznaję po głosie - opowiada pan Marek, sadownik z Gogolina w powiecie bydgoskim. - Oni też są dobrzy. Nie pytają już, czy mam słodkie czereśnie, czy soczyste, duże czy małe. Pytają o konkrety: czy mam odmianę Summit albo Tamarę. Nauczyli się - cieszy się sadownik.

Samozbiory w sadzie w Gogolinie. Dzieci kładą się pod drzewkami i zrywają czereśnie wyciągając ręce do góry

Oszczędności to jedno, drugie to frajda z samodzielnego zrywania czereśni w sadzie położonym w malowniczej okolicy. Z tyłu bardzo dużej działki, między drzewkami, do których już mało kto dociera, stoją ule. Drzewka są karłowate, niektóre gałęzie uginające się od owoców, dotykają ziemi. Dzieciaki kładą się pod nimi i zrywają owoce, po prostu wyciągając ręce w górę. Chętni mogą rwać, ile tylko chcą, płacą mniej niż połowę sklepowej ceny (wiadomo, że podjadą, ile wlezie, ale pan Marek przymyka życzliwe oko).

- Wychodzę z założenia, że lepiej tak, bo gdyby nie przyjechali, mogłoby się zmarnować więcej owoców, niż tyle, co to je ludzie zjedzą w ramach smakowania. A muszą przecież sprawdzić, czy to ich ulubione i właśnie nimi chcą wypełnić spiżarnie na zimę - mówi pan Marek.

Sadownik przyznaje, że ten rok jest gorszy niż poprzedni. Przez pogodę zbiory będą mniejsze.

- Ale to nie powód, by z samozbiorów rezygnować. Ludzie na to czekają, z wieloma umawiałem się na ten sezon już pod koniec zeszłego. Nie mogę ich zawieść. Dotrzymanie słowa to priorytet - mówi pan Marek.

Takie rzeczy tylko w sadzie pana Marka: najpierw rodzinne zrywanie czereśni, potem wspólne ognisko

W tym roku pan Marek wymyślił dodatkową atrakcję dla rodzin z dziećmi, które przyjadą zrywać czereśnie do jego sadu. Przygotował miejsce na ognisko, przy którym będzie można usiąść i gawędzić, zajadając owoce i kiełbaski, aż do wieczora.

- Już z 10 lat temu widziałem takie rzeczy w Niemczech, ale wtedy to było nie do pomyślenia, by się przyjęło u nas. Teraz widzę, że ludzie chcą się spotykać, doceniają wieś, swojskie klimaty. Teraz to się sprawdzi - cieszy się pan Marek.

Pan Marek podkreśla, że chodzi mu o to, by ludzie mogli zobaczyć, jak wygląda sad, poczuć jego klimat, przekonać się, jak to jest samemu zerwać owoce. Kiedy ktoś przychodzi pierwszy raz, zaczyna od oprowadzenia między karłowatymi drzewami.

Samozbiory czereśnie w Gogolinie. Kontakt z sadownikiem

  • Zbiory w sadzie w Gogolinie rozpoczną się 15 czerwca, najpewniej potrwają do 1 sierpnia.
  • Nie obowiązują żadne limity. Płaci się tylko za zerwane czereśnie - 10 zł/kg.
  • Przed wizytą w sadzie (Gogolin 48), warto się zapowiedzieć i zapytać o wskazówki dotyczące dojazdu. Telefon do sadownika: 607 238 889. 
  • Sadownik nieodpłatnie pożycza zrywającym wiaderka z haczykami i drabinki (jeśli ktoś potrzebuje).
Małe wilki wyszły z nory

W którym roku Fordon stał się częścią Bydgoszczy? Dlaczego ul. Długa ma taką nazwę? Rozwiąż QUIZ z historii miasta

Pytanie 1 z 12
W którym roku Fordon (osobne miasteczko) został przyłączony do Bydgoszczy?
Listen on Spreaker.