46 lat temu Polska zamarła! Tak wyglądał Sylwester, który rozpoczął Zimę Stulecia 1978/79
W nocy z 30 na 31 grudnia 1978 roku w Polsce doszło do gwałtownego załamania pogody, choć pierwsze intensywne opady pojawiły się już dzień wcześniej. To właśnie tamten Sylwester uznaje się za początek tzw. Zimy Stulecia. Sezon ten okazał się wyjątkowo mroźny i śnieżny, a nocna śnieżyca doprowadziła do całkowitego paraliżu kraju.
W kolejnych województwach, a było ich wtedy 49, zaczęto po kolei ogłaszać stan klęski żywiołowej. Sparaliżowane były drogi, chaos zapanował także w zakładach pracy, urzędach i innych instytucjach. Wielu ludzi zapamiętało tamtą zimę na całe życie. Jak wspominają tamten okres? Ze świadkami tamtych wydarzeń rozmawiał reporter bydgoskiego Radia Eska, Dawid Olszewski.
- Pamiętam zimę stulecia, oczywiście. Byłam wtedy jeszcze młoda, panienką. Śniegu było po pas, ale mimo wszystko było przyjemnie. Było dużo słońca. A teraz jest ciągle pochmurno i aż się nie chce wychodzić z domu. Chociaż wtedy mrozy były siarczyste, bardzo miło wspominam tamtą zimę. Mimo że śniegu było po pas, naprawdę było bardzo przyjemnie – ocenia bydgoszczanka.
"Nikt nie narzekał, taki był zew natury"
Mieszkańcy miasta przyznają, że obecnie zima daje się we znaki, choć daleko jej do tej sprzed lat. Wspominają więc Zimę Stulecia, kiedy pod koniec lat 70. cały kraj został sparaliżowany przez potężne zaspy, a temperatury spadały poniżej 20 stopni. Jak w tamtych warunkach radzili sobie ludzie?
- Wtedy przede wszystkim było bezpieczniej. W tej chwili człowiek troszkę boi się wychodzić z domu. Na zewnątrz ślizgawica. Można się przewrócić i nogi połamać. Kiedyś ludzie radzili sobie, bo musieli. Chodziło się tunelem ze śniegu, do szkoły, do pracy. Nie było odwoływanych zajęć. Bardzo miło wspomina się tamte czasy – dodaje kobieta.
Choć zasypane drogi i chodniki były dla mieszkańców ogromnym problemem, dziś wspominają tę zimę z uśmiechem.
- Pamiętam, jak w sylwestra poszliśmy do znajomych i wpadłam po pas w śnieg. To była zima stulecia. Każdy, kto wychodził z domu, musiał się odkopywać, ale nikt nie narzekał. Taki był zew natury – opowiada kolejna mieszkanka Bydgoszczy.
"Miałam 18 lat i szłam przez ściany ze śniegu". Bydgoszczanie wspominają Zimę Stulecia
W Bydgoszczy, podobnie jak w wielu innych miejscach w Polsce, sytuacja była dramatyczna. Intensywne opady śniegu w połączeniu z porywistym wiatrem doprowadziły do powstawania ogromnych zasp. To właśnie one zapadły w pamięć bydgoszczanom, którzy zimą w 1979 roku musieli przemieszczać się do pracy, szkoły czy do sklepów.
- Ja urodziłam się w 1961 roku, więc ten przełom 78 i 79 roku dobrze pamiętam. Miałam osiemnaście lat. To był sylwester. Szłam przez ulice, a ze śniegu porobione były ściany. Takie zimy kiedyś były. Gdy pracowałam w Toruniu, przez śnieg na autobus czekałam nawet cztery godziny. Ludzie wtedy sobie radzili. Dziś nie są przyzwyczajeni i strach ich bierze, gdy zobaczą warstwę śniegu. Nie wiedzą jak chodzić, jak jeździć, jak żyć. Dzisiejsza pogoda w porównaniu z tamtymi zimami to jest sama przyjemność – zaznacza następna mieszkanka.
Wiatr zrywał linie energetyczne, a przewody nie wytrzymywały ciężaru zalegającego śniegu. Usuwanie skutków śnieżycy zajęło dużo czasu, a do działań włączono również wojsko, które dysponowało sprzętem takim jak spycharki i ciężarówki.
Zarówno mieszkańcy Bydgoszczy, jak i służby nie byli wówczas przygotowani do walki z takim żywiołem. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W gotowości pozostają służby i zarządcy dróg, przygotowani do walki z żywiołem. Mimo tego, obecne sytuacja na zewnątrz nie jest nawet w połowie tak dramatyczna jak 46 lat temu.
- Miałam 11 lat, gdy była zima stulecia. Chodziło się wtedy tunelami powstałymi ze śniegu. Rodzice mieli wyzwanie. Musieli dotrzeć z towarami do sklepu. Nie było wesoło, ale jakoś dawali sobie radę. Dzisiaj nie ma na co narzekać. Jak ktoś jest pesymistą to zawsze będzie narzekał. Taka jest zima. A teraz w zasadzie nie mamy już czterech pór roku. My się w domach ubieramy w letnie rzeczy – komentuje kolejna.
Odcięci od świata. Tak wyglądało życie w mniejszych miejscowościach
W wielu rejonach Bydgoszczy oraz w pobliskich miejscowościach prądu nie było przez dłuższy czas. Jak relacjonowała pani Bożena, z którą rozmawialiśmy w zeszłym roku przy okazji publikacji materiału „Tę zimę mieszkańcy kujawsko-pomorskiego zapamiętali na całe życie. Na przełomie 78' i 79' roku zaczęła się zima stulecia”, mniejsze miejscowości pod Bydgoszczą były niemal całkowicie odcięte od świata. Komunikacja kolejowa stanęła, a autobusy kursowały tylko wtedy, gdy udało się wykopać tunel w zasypanej drodze.
- Ojciec i starszy braty nie szli do pracy, bo zakłady były pozamykane, więc odśnieżaliśmy ulice. Zaspy 5-metrowe, szkoły zamknięte, mróz straszny. Ulica do Ostromecka miała 20 cm ubitego śniegu, na łyżwach jeździliśmy do Ostromecka. Problem z zaopatrzeniem oczywiście też był, przerwy w dostawie prądu także. Na łąkach przy Wiśle leżały bardzo grube kry lodowe aż po wody ostromeckie - wspominała pani Bożena.